Szalony jazzman Vertiguś i jego improwizacje na puzonie

vertiguś1Vertiguś przybył do Wrocławia na prośbę Grajka i Melomana. Te dwa krasnale o wątpliwej reputacji muzycznej szukały kolejnego nauczyciela od dawna, mniej więcej od czasu, gdy z ich powodu z miasta uciekł słynny bard Bet Hoven.

Historia ta znana była Vertigusiowi, ale nie zraził się nią, lecz uznał to za prawdziwe wyzwanie. Gdy tylko otrzymał list od mieszkańców ulicy Oławskiej, porzucił wszystkie swoje dotychczasowe zajęcia (w tym światowe tournée po wszystkich kontynentach) i ruszył do Wrocławia.

Szybko zorientował się, że decyzja była pochopna, bowiem Grajek i Meloman są wyjątkowo opornymi uczniami, chociaż miłości do muzyki odebrać im nie można. Miał jednak niebywałe szczęście, które objawiło się 30 kwietnia, tuż po ostatecznym zarzuceniu planu mentorowania amatorom dobrych melodii. We Wrocławiu akurat odbywał się Światowy Dzień Jazzu.

Vertiguś był oszołomiony widokiem światowej klasy jazzmenów, którzy zjechali się z tej okazji do stolicy Dolnego Śląska. Czym prędzej udał się z puzonem pod klub Vertigo, by pokazać wszystkim swoje umiejętności gry.

Wrocław długo zapamięta ten dzień. „To było szalone” – zdradza jeden z artystów. „Wielka improwizacja!” – dodaje drugi. „Po jego występie wiem już, że jeszcze długa droga przed naszym zespołem” – z żalem i zachwytem wyznaje jeden z wizjonerów jazzu.

Przejęty pozytywnym przyjęciem krasnal powiedział, że znalazł w końcu swoje miejsce na ziemi. Od teraz improwizuje bez wytchnienia przy ulicy Oławskiej, pod swoim ulubionym jazz klubem. Grajek i Meloman, ze względu na sąsiedztwo, podglądają mistrza w pracy i starają się go naśladować.

PRZECZYTAJ WIZYTÓWKĘ KRASNALA VERTIGUSIA

PRZECZYTAJ WIZYTÓWKĘ KRASNALI GRAJKA I MELOMANA