Smoczek, który był wegetarianinem. Wymyśl mu imię!

Smoczek, który wykluł się z różowego jajka w fioletowe esy floresy, okazał się nie lada wyzwaniem dla krasnali. Był słodziutki, gaworzył po chińsku i miewał czkawki ogniowe; nie chciał jednak jeść.

Krasnalice, na czele z Panią Krasnalską, podtykały mu pod nos coraz to nowe smakołyki, lecz Smoczek nie tykał niczego i słabł w oczach. Pani Krasnalska była w panice: – Ja już sama nie wiem doprawdy co robić! Nie smakują mu mysie ogony ani klopsiki z biedronek! Przecież dziecko musi jeść! Może on chory? O matko, tylko na co? A Smoczek leżał cicho na posłaniu w domu państwa Krasnalskich i od czasu do czasu chłeptał z miseczki wodę.

Sprawa być może zakończyła by się tragicznie, gdyby nie czysty przypadek. Na niedzielne śniadanie Pani Krasnalska postanowiła przyrządzić jajecznicę ze skrzeku – potrawę, której dawno z mężem nie jedli. Stała właśnie przy kuchni i nucąc pod nosem prastarą krasnludzką dumkę smażyła jajka na patelni, gdy ktoś z nienacka trącił ją od tyłu. Krasnalica aż podskoczyła z nerwów, myśląc, że znowu Panu Krasnalskiemu zbiera się na amory, i na wszelki wypadek zamierzyła się warząchwią, by trzepnąć solidnie intruza między oczy.

Obróciła się, a strach i złość natychmiast jej przeszły; okazało się bowiem, że był to Smoczek – nareszcie ożywiony i wciągający nozdrzami cudowny zapach jajecznicy. – Mój malutki, zjadłbyś kapkę? – rozczuliła się Pani Krasnalska – może to ci wreszcie posmakuje… – i ostudziwszy nieco potrawę, nałożyła jej do smoczej miski. Miska wraz ze smoczą głową w środku ożyła i szurała po całej kuchni. Niewątpliwy znak, że jadło smakowało. Gdy naczynie zostało już wylizane do czysta, Smoczek podniósł głowę, beknął dymkiem i zagaworzył: – Hong tu du fao.

Pani Krasnalska zadumała się na dobrą chwilę, po czym zakrzyknęła: – Na mrówcze jaja! Ty jesteś wegetarianinem! To dlatego nie chciałeś jeść tych wszystkich mięsnych pyszności!
Dong fu – potwierdził smoczek.

Niewiele myśląc Pani Krasnalska zabrała smoczka i razem udali się do Kierownika i Ogrodnika, którzy jako jedyni w całej społeczności krasnali parali się uprawą roślin. Pasja ta zaczęła się od kłopotów żołądkowych Papy Krasnala, któremu wędrowny medyk – internista zalecił picie ziołowych naparów. Jednak senior krasnoludzkiego rodu nie miał ręki do roślin i co posadził jakieś ziele to natychmiast o tym zapominał. Kierownik i Ogrodnik, zupełnie nieoczekiwanie odkryli w sobie żyłkę do różnorodnych upraw, zajęli się ogródkiem zielnym i w ciągu zaledwie kilku wieków zrobili z niego prawdziwe cacko. Roślin, w tym także drzew i kwiatów, była tam wielka mnogość, bo Arcik Podróżnik z każdej wyprawy przywoził jakąś egzotyczną szczepkę lub też nasionka, które Kierownik i Ogrodnik sadzili i pielęgnowali z wielkim uczuciem. Ich ogród ludzie nazywali botanicznym; podziwiali go wielce, a w upalne letnie dni chętnie zażywali w nim ochłody.

Kierownik i Ogrodnik powitali Panią Krasnalską ze Smoczkiem z prawdziwą radością, bo im także leżał na sercu stan zdrowia smoczego niejadka. Krasnalica opowiedziała o swoim odkryciu, a ogrodnicy zadeklarowali wszelką pomoc w dożywianiu zwierzaka. Podczas gdy krasnale żywo dyskutowały, Smoczek spacerował po ogrodzie. Tu skubnął zieleninki, tam dziobnął nasionko, aż wreszcie wybuchnął prawdziwym zachwytem: – Trchlussssp! Trchlussp!

Krasnale natychmiast podbiegły do Smoczka. Pochylał się on nad oryginalną  odmianą kapusty pekińskiej i delikatnie podskubywał jej listki. Kiedy miał już pełną buzię smakołyku zacisnął powieki, napiął się i puścił nosem żółtawy dym, a następnie powoli i systematycznie ciamcząć delektował się pokarmem. I tak to właśnie okazało się, że nie wszystkie smoki są mięsożerne.

Wkrótce potem ujawniło się inne, całkiem nieoczekiwane „zastosowanie” Smoczka. Mianowicie bardzo składnie wychodziło mu wytwarzanie soków. Memłał ci on porcję buraków lub marchewki, intensywnie zataczając kręgi łbem aż w końcu nosem wypuszczał sok. I to prawie klarowny. Stąd prawdopodobnie pochodzi współczesny termin związany z AGD, a mianowicie smokowirówka.

Mamy dla Was mały konkurs… Wymyślcie imię dla Smoczka! Swoje propozycje nadsyłajcie na adres redakcja@krasnale.pl. Najciekawsze opublikujemy na stronie przy okazji kolejnej bajki i nagrodzimy krasnalowymi upominkami;)Powodzenia!

Autorką bajki jest Anatema