Skąd się wzięły Krasnale?

Z zapisków prof. dr hab. Tymoteusza Wszędymałego, światowej sławy eksperta w zakresie tematyki krasnoludzkiej, specjalisty w dziedzinie krasnologii i krasnotypii

20 kwietnia 1970 roku

W publikacjach naukowych natykałem się wielokrotnie na stawianą przez moich kolegów tezę, jakoby krasnale występowały także na innych kontynentach, choćby w Australii czy w Afryce. Teza ta miała swoich dość licznych zwolenników, wśród których zasadniczo dominowały trzy grupy wyodrębnione na podstawie trzech najpopularniejszych teorii ewolucyjnych. Pierwsza z tych grup stanowczo optowała – co wyjaśnijmy z góry, nie było poparte żadnymi naukowymi dowodami – za tzw. teorią krasnokontynentalną. Teoria ta zakładała, iż krasnale pojawiły się na ziemi w okresie środkowego paleozoiku, na południowym superkontynencie, zwanym Gondwaną. Wskutek ruchów tektonicznych kontynent ten uległ powolnemu rozczłonkowaniu, a na rozsuwających się jego fragmentach pozostawały poszczególne szczepy krasnali. W ten sposób rzekomo krasnale, wywodzące się z jednego pnia ewolucyjnego, dokonały powolnej acz skutecznej ekspansji na wszystkie współcześnie istniejące kontynenty.

Druga teoria pochodzenia krasnali, zwana krasnokosmiczną, zakładała, że krasnale przybyły do nas z kosmosu i są osobnikami bez wątpienia na dużo wyższym stopniu zaawansowania technologicznego niż ludzie. Rzekomo przybyły na Ziemię w toku podróży statkiem kosmicznym i znalazłszy tu przyjazne warunki, postanowiły się osiedlić. Największy popularyzator tej idei, niejaki Erich von Krasnoken, opublikował szereg publikacji popularnonaukowych, popartych głównie własnymi wyobrażeniami i dowodami emocjonalnymi; niemniej zyskał sobie całkiem spore grono wielbicieli.

Według teorii trzeciej, tzw. teorii krasnoekspansji, krasnale pojawiły się na ziemi dopiero w momencie, gdy Homo Sapiens zaczął prowadzić osiadły tryb życia. Krasnale ponoć rozwijały się społecznie w dużo szybszym tempie niż człowiek, dlatego też wkrótce funkcjonowanie w obrębie kilku osad ludzkich przestało im wystarczać. Tym bardziej, że był to również okres udomawiania psów i kotów. Konkurencja do zajęcia bezpiecznej niszy wokół człowieka była zatem dość duża. Dlatego też wykorzystując swój wrodzony spryt i umiejętności adaptacyjne krasnale rozpoczęły ekspansję na inne kontynenty: już to pieszo, budując własnego pomysłu łodzie czy też eksperymentując z konstrukcjami przypominającymi skrzydła.

Z analizy udostępnionego przez moich szanownych kolegów materiału wynika jasno, że wszystkie powyższe teorie zostały wyssane z palca. Dowody są niesprawdzone i na żenującym poziomie merytorycznym. Osobiście od wielu lat zajmuję się badaniem krasnali i bez obaw stawiam tezę: krasnale były i są populacją endemiczną. Występują wyłącznie we Wrocławiu, gdzie zbudowały jedyny w swoim rodzaju Podziemny Świat. Jest to konstrukcyjnie trwale osadzone pod ziemią miejsce, którego nieskłonne są opuścić. I choć zdarzają się wśród nich osobniki o wielkiej ciekawości i skłonności do podróży (Arcik Podróżnik, Wędrowiec), to jednak pozostałe są domatorami. Chętnie wysłuchują opowieści ze świata; z całą pewnością jednak wystarcza im relacja z ust pobratymca, bo same niechętnie oddalają się od swoich domostw. Najlepszym na to dowodem jest brak biur podróży w świecie krasnali. Inicjatywa taka spaliłaby na panewce nie znajdując żadnych chętnych na skorzystanie z oferty.

Bez trudu przyjdzie mi również obalenie twierdzenia o przybyciu krasnali z kosmosu i bardziej zaawansowanym niż ludzki rozwoju technologicznym. Krasnale ze swej natury są konserwatystami; choć akceptują i czasem nawet dają się przekonać do nowinek technologicznych, to zawsze trwa to tyle lat, że nowinka przestaje być nowinką. Mimo upływu stuleci wciąż najlepiej się czują w wełnianym, zgrzebnym odzieniu, barwionym wyłącznie barwnikami naturalnymi, wśród drewnianych trwałych sprzętów i nie ulegają modom (może z pojedynczymi wyjątkami).

Osobiście też zweryfikowałem dowody kolegów, którzy znaleźli ślady rzekomej obecności krasnoludzkiej na innych kontynentach. Nie przyłożyliście się zbytnio panowie do sprawdzenia artefaktów, a pomylenie krasnali z Aborygenami i Pigmejami nie najlepiej o was świadczy! Doprawdy, wiele zachowań krasnoludzkich mogę sobie wyobrazić, ale fakt biegania na golasa zupełnie się w tych kategoriach nie mieści. Prawdę mówiąc – nawet Syzyfki, które po lekturze powieści Karola Maya malowały się w barwy wojenne i próbowały na lasso złapać kota, nie posunęłyby się do czegoś takiego. Swoją drogą muszę kiedyś spisać i tę historię jako jeden z dowodów na przejawy krasnoludzkiej pomysłowości. Ale to już innym razem.

Autorką bajki jest Anatema

PS. Mamy również imiona dla Smoczka z poprzedniej bajki! Pani Krasnalska jednoznacznie wybrała, że jej nowy, smoczy podopieczny będzie zwał się Zielonojadek Kapuścioch. Serdecznie dziękujemy za nadesłane propozycje! Z autorami obu imion Pani Krasnalska skontaktuje się osobiście celem podziękowań.