Piernikarz – najsłodszy Krasnal we Wrocławiu?

Są w naszym mieście Skrzaty, których główną pasją i zainteresowaniem jest… jedzenie. Przy ulicy Kuźniczej mieszka kochający pierogi Pierożnik i wielbiący ponad wszystko rogaliki – Rogalik. W samym Rynku mieszka Wedelek, znany wrocławski miłośnik czekolady, a przy ulicy Zwycięskiej – Trufelek. Całkiem niedawno do tej “smacznej” zgrai dołączył Piernikarz.

Tak naprawdę musicie wiedzieć, że nie ma w tym mieście Skrzata, który nie kochałby dobrego jedzenia. A odkąd w tajemniczych okolicznościach zaginęła Biegusia (wciąż jej poszukujemy) nie ma kto im przypominać, że “co za dużo to nie do końca zdrowo” (widzieliście ostatnio Papę Krasnala? no właśnie…).

 

Ostatnio wszystkie solidarnie zajadają się piernikami. A to wszystko za sprawą nowego kolegi – Piernikarza. Ma spiczastą czapeczkę, na nogach wygodne trzewiki, a jego koszulę chroni fartuch prawdziwego piekarza. W jednej ręce trzyma tacę z małymi perniczkami, a w drugiej duży piernik w kształcie serca, który jasno oddaje jego uczucia do tego wypieku. Piernikarz już od pewnego czasu wszystkim naokoło opowiada, skąd się wzięły pierniki na Dolnym Śląsku i jak to się stało, że Wrocław stanowi niemałą konkurencję dla toruńskich wypieków. Koniecznie odwiedźcie go przy ulicy Kurzy Targ 5, aby poznać całą historię.

Tylko się nie zrażajcie, jego mowa i maniery są jakby żywcem wyjęte z XVIII wieku. Dlaczego, zapytacie. Ano, dlatego, że właśnie z tamtych czasów pochodzi. Jak to jest możliwe? No cóż… O to najlepiej zapytajcie jego. Zdradzimy Wam tylko tyle, że główną rolę odegrało tutaj ogromne obżarstwo (pierników nigdy dosyć).