Papa Krasnal zarządza świąteczne malowanie jaj

Jakoś w okolicach niedzieli palmowej Papa Krasnal rzucił niefrasobliwie: – Zbliża się Wielkanoc. Ogłaszam konkurs na najpiękniej ozdobione jajo! To co prawda ludzka tradycja, ale jestem zdania, że powinniśmy spróbować jej sprostać. Komisja będzie jednoosobowa, to znaczy ja sam, a wystawę waszych prac zorganizujemy na centralnym placyku Podziemnego Świata Krasnali. No to do roboty!

Przedziwny zwyczaj malowania jaj od dawna nurtował krasnale, które co prawda w pełni rozumiały i popierały zjawisko tradycji, jednak ich poczucie estetyki zdecydowanie odbiegało od ludzkiego. Najbardziej zaciekawione były Syzyfki, które w oka mgnieniu przyswoiły sobie świąteczny zwyczaj polewania wodą, natomiast akcje związane ze zdobieniem jajek całkiem im umknęły. Jak to w życiu bywa, nie do końca przemyślany i wytłumaczony pomysł szefa nie tylko w charakterze plotki lotem błyskawicy obiegł cały Podziemny Świat, ale też stał się przyczyną domysłów i dylematów.

Jeszcze tego samego dnia późnym wieczorem wszystkie krasnale zebrały się w oberży pod nazwą „Mysia dziura” i jęły się naradzać, co też Papcio miał na myśli mówiąc o konkursie i zdobieniu jaj.

Cóż, wygląda na to, że czeka nas poważne wyzwanie – westchnął Strażnik. – Byłoby znacznie prościej, gdybyśmy wiedzieli coś więcej o tej dziwacznej ludzkiej tradycji.
Ehm, ehm – odchrząknął Paragrafek – jestem zdania, że należy zacząć od stworzenia regulaminu…
Weź, daj spokój – Pierożnik wygodniej usadowił się na krześle i spróbował założyć nogę na nogę. – Jaki znowu regulamin, skoro my nie wiemy nawet jak się jajka zdobi?
Właśnie regulamin i jego paragrafy… – próbował kontynuować Paragrafek.
A ten ciągle swoje! – fuknął Pierożnik. – Najbardziej oczytany z nas jest Bibliofil. Bibliofilu, co możesz nam powiedzieć o zdobieniu jaji?
No więc, tego, więc ja trochę poczytałem na ten temat – zaczął Bibliofil. – Wygląda na to, że jest to bardzo stara tradycja, bo wywodząca się jeszcze z Mezopotamii. Zasadniczo rozchodzi się chyba o to, że u ludzi jajko jest traktowane symbolicznie i dlatego je zdobią. A trzeba wam wiedzieć, że robią to różnymi metodami: malują, wydrapują wzorki albo oklejają.
A więc wiemy już, że mamy dowolność w wyborze technik artystycznych – podsumował Strażnik. – A co z rodzajem jajek? Bierzemy pod uwagę wszystkie jak leci?
Z tego co pamiętam Papcio nie zdefiniował, o jakie jaja mu chodzi – powiedział Bibliofil. – Myślę więc, że inicjatywa w tym zakresie należy do nas.
Chwilunia – głos zabrał Gołębnik – postuluję wyłączenie z akcji jaj gołębich. Jak zobaczę, że ktoś podbiera jaja moim przyjaciołom to go stłukę na kwaśne jabłko!
No dobra, skoro ci na tym zależy, niech będzie – rzekł Strażnik. – To co, dzielimy się na zespoły i ruszamy w teren. Gotowe pisanki znosimy na centralny plac Podziemnego Świata Krasnali. Do dzieła!
Ale regulamin… – Paragrafek po raz ostatni próbował wrócić do tematu regulacji prawnych przedsięwzięcia, ale zagłuszył go tupot krasnali opuszczających „Mysią dziurę”.

W świecie krasnali jaj jest pod dostatkiem, a większość z nich to cenne kulinaria. Zasadniczo dostępność rzeczonych jaj też nie przedstawiała większych trudności. Pewnym problemem okazała się jednak konfrontacja poszczególnych ich rodzajów z rodzajami technik zdobniczych.

Okazało się na przykład, że nie da się wydrapywać wzorków w skrzeku i kawiorze, albowiem małe i elastyczne kuleczki przy nakłuciu strzelały niczym folia bąbelkowa, ulubiona zabawka krasnali. Podobnie rzecz się miała w przypadku jaj mrówczych, pajęczych i ziemiórkowych. Ostatecznie te rodzaje jaj zostały pomalowane farbkami wypożyczonymi z pobliskiego sklepu papierniczego. Pewna szczególnie kreatywna grupa krasnali dokonała włamu do miejscowego ZOO, z którego wypożyczyła jaja krokodyla i węża, z mocnym postanowieniem odłożenia ich na miejsce po zakończeniu konkursu.

W Wielką Niedzielę na centralnym placyku Podziemnego Świata Krasnali wyeksponowane zostały pisanki, jakich świat nie widział: duże, średnie, małe i całkiem maleńkie, malowane, drapane i oklejane czym kto miał.

Na specjalnym rusztowaniu pyszniło się strusie jajo wykonane przez Syzyfki, zwane Specjalnym Jajem Z Przekazem Dla Przyszłych Pokoleń. Głównym motywem zdobniczym były tu napisy, co do których Syzyfki były zgodne, że stanowią istotne przesłanie dla potomności. Były to:
„Krasnale siłom napendowom ewoluci”,
„Z pustego i krasnal nie nakapie”,
„Piwo lukrecjowe – poprawia nastrój i ściąga pory”
„Gość w dom, mysz do norki”
„Udesz w stuł, a kubek podskoczy”
i temu podobne.

Artyzmu dopełniały liczne kleksy i odciski linii papilarnych na rozmazanym atramencie.

Bardzo podejrzanie wyglądające jajo, z nadrukiem Made in China, załatwił Podróżnik. Nie trzeba było właściwie go zdobić; samo z siebie miało piękną różową skorupkę w nieregularne fiołkowe paski. Podróżnik albo sam nie wiedział, albo nie chciał zdradzić czyje to jajo, ale już w Lany Poniedziałek sprawa wyjaśniła się sama. Syzyfki, bawiąc się swoimi pistoletami na wodę, przypadkowo oblały chińskie jajo. Najprawdopodobniej pod wpływem tego właśnie czynnika skorupka zaczęła pękać, a na świat wyjrzał mały smok. Smoczek zrobił prawdziwą furorę wśród krasnali, bo gaworzył po chińsku i nikt go nie rozumiał. Miał też permanentną czkawkę, objawiającą niekontrolowanymi beknięciami ogniem przez co osmalona została niejedna krasnoludzka kapota.

Zabawy było co niemiara. Ostatecznie, decyzją Papy Krasnala, wszystkie prace zajęły ex aequo pierwsze miejsce, a krasnale były z siebie bardzo zadowolone i dumne. Ustaliły też, że po lekkich modyfikacjach ludzka tradycja im się podoba i w przyszłym roku znów zorganizują akcję zdobienia jajek.

Autorką bajki jest Anatema