O tym, jak Krasnalek i Krasnalątko świętowały Dzień Mamy

Ostatnio opowiadaliśmy o tym, jak krasnale w Śmigus Dyngus urządziły sobie prawdziwą wodną bitwę. 26 maja jest dla nich równie szczególny. Domyślacie się dlaczego? Zapraszamy na naszą opowieść!

Krasnale, tak jak Duzi Ludzie, obchodzą różne święta. A to Dzień Krasnalowych Czapeczek, Dzień Chodzenia Tyłem, Doroczną Noc Psikusów czy Dzień Wielbienia Papy Krasnala (myślimy, że ten dzień również zasługuje na osobną opowieść). Ale ich kalendarz przewiduje także święta tak dobrze nam znane. Jest i Wigilia, i Wielkanoc, jest Dzień Życzliwości (21 listopada – pamiętajcie!). Jest i Dzień Mamy.

Krasnale wręcz kochają to święto. Ponieważ większość z nich mieszka we Wrocławiu w pojedynkę (nie samotnie, bo mają przecież kilkuset skrzacich kolegów i kilkaset tysięcy ludzi, którzy o nich dbają każdego dnia), to 26 maja napawa ich szczególnym sentymentem. Tajną skrzacią pocztą wysyłają swoim Mamom kwiaty, czekoladki i inne drobiazgi, a jeśli któryś jest mniej zajęty, ukradkiem jedzie do domu rodzinnego z krótką wizytą.

Mieszka jednak w naszym mieście Rodzinka Krasnalowa. Jest Mama Krasnalowa, jest Tata Krasnal, są też ich dzieci: Krasnalek (lat 4) i Krasnalątko, które niedawno obchodziło roczek. Ale niech Was nie zmyli, że na rodzinnym portrecie jest w wózku. Małe krasnale szybko opanowują sztukę chodzenia i mówienia. Po prostu lubią chodzić swoimi ścieżkami, a także głośno wyrażać swoje zdanie.

I tak w ten szczególny dzień Krasnalek i Krasnalątko chciały zaskoczyć swoją Mamę, przygotowując dla niej coś specjalnego. Długo zastanawiały się, co by to mogło być. Pomysłów było mnóstwo. W końcu doszły do wniosku, że po co mają z czegoś rezygnować. Mama Krasnalowa tak dobrze o nie dba, poświęca im swój cały czas, że pora odwdzięczyć się tym samym. Dlatego zaplanowały Dzień Mamy Krasnalowej.

26 maja obudziły się już bardzo wczesnym rankiem. Grafik był bardzo napięty. Och, czego tam nie było. Zaczęły od przygotowania specjalnego śniadania. Tak jak Mama co rano, tak i one ugotowały zupę mleczną. Z makaronem. Małe krasnoludki miały jednak podejrzenia (słuszne!), że ten przysmak może nie wystarczyć, dlatego pokroiły również świeże warzywa oraz pieczywo. Do tego wycisnęły sok z pomarańczy. Gdy stół był już gotowy, czym prędzej pobiegły obudzić Mamę Krasnalową – nieco wcześniej niż zwykle, ale tyle miały jeszcze do zrobienia.

Po śniadaniu, które podobno było bardzo smaczne, maluchy wręczyły Mamie prezenty. Piękne kwiaty wyhodowane specjalnie na tę okazję przez Botanika, Hortusia i Ogrodnika. Śliczną sukienkę uszytą przez niezawodną krasnalkę Ankę oraz perfumy – wyjątkowy zapach “Miss Mama” stworzony przez krasnala Chemika. Mama Krasnalowa bardzo wzruszona podziękowała za śniadanie, prezenty i już szykowała się, aby zabrać się do swoich codziennych zajęć… Ale nic z tego. “W końcu to Dzień Mamy, a nie poranek… jeszcze tyyyyle przed nami” – oświadczyły dzieci. Także chcąc nie chcąc, Mama Krasnalowa założyła nową sukienkę, spryskała się nowymi perfumami i ruszyli w miasto! Na początek małe krasnale zabrały Mamę do Parku Staromiejskiego na… plac zabaw. No cóż, nie musimy mówić, kto miał więcej zabawy w tym miejscu… Ale krasnalka solidarnie ze swoimi dziećmi zjeżdżała na zjeżdżalni, wspinała się po drabinkach, nie ominęło jej nawet kilka kółek na karuzeli. Po zabawie Krasnalek i Krasnalątko przeszły do kolejnego punktu programu – Placu Wolności. Tam, pod Narodowym Forum Muzyki, Krasnale Filharmonii Wrocławskiej NFM dały specjalny koncert dedykowany Mamie Krasnalowej. Och, musicie wiedzieć, że to był bardzo wzruszający moment.

Przyszedł czas na obiad i tutaj z pomocą przyszedł Pierożnik, który z okazji tego dnia przygotował swoje słynne pierogi. Na deser były lody u Bartonika. A potem dzieci zarządziły wycieczkę do ZOO. Tupając ulicami miasta, Mama chciała na chwilkę przycupnąć koło Kanapownika, ale usłyszała: “Hipcio Zumba obchodził kilka dni temu roczek i nie może czekać na życzenia ani minuty dłużej!”. I tak cała trójka, wciąż radośnie, chociaż z minuty na minutę coraz mniej żwawym krokiem, chodziła od lwa do słonia, od żyrafy do niedźwiedzia. Oczywiście odwiedzili także Afrykarium, Odrarium i lemury. I tak zastał ich wieczór. Dzieci niesione na rękach przez Mamę Krasnalową zasypiając, zdążyły  tylko powiedzieć: “Kochamy Cię bardzo Mamusiu, było super prawda?”. Mama równie zmęczona, chociaż bardzo szczęśliwa, przyznała im rację.