O tym, jak krasnale przywoływały wiosnę, a Chochlik chciał mieć ją tylko dla siebie

 

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, w odległej krainie… Taki byłby początek klasycznej bajki, ale nie tej. Historia działa się we Wrocławiu, właściwie całkiem niedawno…

 

MieszkańSONY DSCcy miasta mieli już dość przeciągającej się zimy – wszechobecnej szarości, na zmianę padającego i topniejącego śniegu, deszczu i uporczywego wiatru. Wrocławianie przemykali jedynie z domu do pracy, z pracy do domu, a witali się słowami “Jak okropnie!” lub “Niech ta zima się skończy!”. Radosnym zazwyczaj krasnalom również udzielił się ten nastrój. Musicie bowiem wiedzieć, że te istoty mają w sobie bardzo dużo empatii. Cieszą się, kiedy inni się cieszą, ale też i smucą, gdy przygnębienie dopada innych. Bąbelek Chlapuś nie kąpał się tak chętnie (“bo zimno!”), Złociaka nie cieszyły pieniądze, Matematyka liczby, Rogalik stracił apetyt, Chodziarz nie chciał więcej chodzić, Boliząbka jeszcze bardziej bolał ząbek, a Syzyfki myślały o porzuceniu swojej kuli (“W sumie to nawet równo stoi”). Nawet Życzliwek był jakby mniej życzliwy. Tylko Chrapek spał w najlepsze, twierdząc: “to ta pogoda”. Temu wszystkiemu z rosnącym niepokojem przyglądał się Papa Krasnal. Całymi dniami myślał o tym, jak przywrócić miastu radość. Myślał i martwił się tak intensywnie, że aż zaczął… chudnąć. Rozwiązanie było jedno – trzeba czym prędzej sprowadzić do miasta wiosnę. Wiedziało o tym również pięć wyjątkowych skrzatów. I od razu zabrały się do pracy.    

Musicie wiedzieć, że wśród krasnali, podobnie jak w innych społecznościach, działają tajne stowarzyszenia. Wszystkich nie będziemy wymieniać, bo cóż by zostało z tej tajności. Ale o jednym musimy wspomnieć. Działa bowiem w naszym mieście Pakt Zielonych. Zastanawiacie się, skąd ta nazwa? Otóż stowarzyszenie zostało założone przez kilkoro krasnali, które szczególnie upodobały sobie kolor… tak, tak, zielony. Są to skrzaty, które ponad wszystko cenią sobie roślinność i kochają naturę. Uwielbiają dbać o kwiaty. Niektóre z nich nawet prowadzą tajne eksperymenty mające na celu stworzenie nowych gatunków. Ich ulubioną porą roku jest wiosna. Uważają, że wszystko jest wtedy lepsze. Przyroda budzi się do życia, parki się zielenią, a ludzie są szczęśliwsi. Kim są te krasnale? Wiemy, że do Paktu należą mieszkańcy Ogrodu Botanicznego: Botanik, Ogrodnik i Kierownik, a także Narcyś oraz Hortuś.

Krasnale, usłyszawszy o problemie, zwołały tajne zebranie, ustaliły plan działania i od razu zabrały się do pracy. Wiedziały, że tylko one mogą sprowadzić do Wrocławia wiosnę. Pod osłoną nocy rozbiegły się po całym mieście i czym prędzej zaczęły sadzić tulipany i krokusy we wszystkich możliwych kolorach. Nie zapomniały również o hiacyntach, szafirkach i oczywiście o narcyzach. Znalazło się również miejsce dla słoneczników. Żeby Życzliwkowi było miło. Rano Dużym Ludziom ukazał się niesamowity widok. Wszystkie skwery, place, parki i łąki zamieniły się w morze kwiatów. Zapytacie, jak to jest możliwe, żeby rośliny urosły przez jedną noc. No cóż, wszystkich krasnalich tajemnic zdradzić nie możemy. Jedno jest pewne – udało się przywołać wiosnę!

Ten radosny nastrój nie trwał jednak długo. Wieść o szczęśliwym i zielonym Wrocławiu rozeszła się po całym świecie. Dotarła nawet do krainy, której nazwy nie wolno wymieniać. Mieszkały w niej stale niezadowolone Chochliki. Panowała tam wieczna zima, a o słońcu nikt nawet nie słyszał. Jeden z tych smutnych stworów postanowił przybyć do Wrocławia i zobaczyć to szczęście na własne oczy. I stało się. Zachwycił się, a jego nastrój zmienił się nie do poznania. Ponieważ o przeprowadzce nie było mowy, zerwał wszystkie (!) kwiaty, i postanowił przewieźć je do swojej krainy. I prawie mu się to udało…

Chochlik nie wiedział, że ma do czynienia z istotami znacznie czujniejszymi i sprytniejszymi od siebie. Wieść o zniszczonych kwiatach szybko rozeszła się wśród krasnalowej społeczności. Mówią, że nikt nigdy nie widział wśród skrzatów takiego poruszenia. Wszystkie miały jeden cel: znaleźć złoczyńcę! Strażnik zmobilizował wszystkie swoje Słupniki. Gołębnik krążył nad miastem, wypatrując Chochlika, a Krasnale Dworcowe pilnowały, by nie opuścił miasta. Dzięki wspólnym staraniom szybko schwytano złodziejaszka. Znalezione przy nim dowody – ścięte kwiaty, ziemia pod paznokciami i w butach – nie pozostawiały żadnych wątpliwości: winny! Musicie jednak wiedzieć, że krasnale nie są mściwe. Mimo że były złe, smutne i rozżalone (żebyście widzieli łzy Botanika po tym, jak ujrzał zniszczone rośliny), wiedziały, że Chochlik zasługuje na uczciwy proces i odpowiednią karę. Rozprawa nie trwała długo, choć cieszyła się dużą popularnością. Obrady obserwowały wszystkie skrzaty, a KATnoludek już ostrzył swój toporek. Rada Krasnali z Papą Krasnalem na czele szybko orzekła wyrok i zarządziła karę. Ku uciesze Paktu Zielonych była to dożywotnia pomoc przy sadzeniu i pielęgnowaniu roślin. Skrzaty miały nadzieję, że dzięki temu Chochlik zrozumie swój błąd i co ważniejsze, pojmie, jak wiele wysiłku wymaga troska się o przyrodę.

A co ze zniszczonymi kwiatami? No cóż, jak wspominaliśmy Krasnale mają swoje sekrety. Pakt Zielonych natychmiast zabrał je do podziemnego szpitala i na szczęście udało się je uratować. W procesie rekonwalescencji szczególnie pomocne były koncerty jazzowe Botanika. Wrocław na nowo się zazielenił, wieść o skrzaciej karze obiegła cały świat i nikt już nie próbował ukraść miastu szczęścia.