O Słupnikach cz. 2

Dalszy ciąg historii o Słupnikach, w której dowiadujemy się więcej o dziwnych skaczących po wrocławskich latarniach postaciach.

W ustalonym dniu latarnicy wykonali swoją pracę szybciej niż zwykle i postanowili schować się w kilku bramach i poczekać czy „coś” się pojawi. Najbardziej na poznaniu prawdy zależało latarnikowi, który jeszcze niedawno był wyśmiany przez kolegów przy piwie. To właśnie on nie zmrużył oka nawet wtedy kiedy część grupy postanowiła wrócić do domu, a reszta zasnęła podpierając ściany. Cierpliwość opłaciła się dopiero późną nocą. Kiedy większość świateł w oknach kamienic już zgasła, a latarnie ledwo się tliły rozpoczął się prawdziwy spektakl. Po słupach zaczęły skakać małe postaci, które z niezwykłą wręcz zwinnością wykonywały niezwykłe akrobacje. Latarnik z wrażenia zapomniałby obudzić kolegów, ale nawet ich obudziły dziwne odgłosy jakie wydawały skaczące po słupach małe postaci.

Ku jeszcze większemu zaskoczeniu obserwatorów po bliższym przyjrzeniu się skaczącym punktom okazało się, że mają one ludzką postać, krótkie brody a na łowach dziwne kolorowe czapki. Wnet jeden z Krasnali dostrzegł obserwujących mężczyzn dał sygnał innym i mali akrobaci z szybkością światła zniknęli w gąszczu staromiejskich uliczek.

Przez wiele kolejnych nocy latarnicy próbowali powtórzyć operację, ale zwinne Krasnale nie pojawiały się już na Wrocławskich latarniach. Po latach jeden z nich opowiedział tę historię swojemu wnukowi, ten przekazał ją innym, ktoś ułożył piosenkę, jeszcze ktoś inny opowiadanie i tak zrodziła się historia, która spowodowała, że na Wrocławskich latarniach pojawiły się patrzące z góry na przechodniów uśmiechnięte postaci Krasnali Słupników. Jedni mówią, że dzięki temu nocą na latarniach Oławskiej i Świdnickiej znów można obserwować krasnalowe akrobacje dawnych Słupników, inni przekonują, że to uśmiechnięte figurki w dzień obserwują spacerowiczów, a w nocy ożywają. Jaka jest prawda? Sam oceń drogi czytelniku. My wiemy tylko, że magia Krasnali z pewnością działa:)