O pracy, sławie i porachunkach krasnali

BarduśKrasnale, tak jak ludzie, miewają swoje porachunki. Najczęściej kłócą się o to który gdzie ma stanąć. Wiadomo, bycie ozdobą miasta przynosi pewne profity. A skoro już o zyskach mowa to w cenie u krasnali jest sława. Popularność to coś co krasnale lubią najbardziej, a największą słabość do bycia rozpoznawalnym ma Barduś…

– Praczu, czytałeś dzisiejszy Kurier Krasnoludzki? – zapytał pewnego razu Młynarz Tumski.
– Dzisiejszego nie zdążyłem kupić, spieszyłem się nad Odrę. Rzeka znów ostatnio przybrała, muszę mieć na nią oko. A czemu pytasz?
– Wyobraź sobie, że znów piszą o tym całym Bardusiu. Powiem ci, że ten krasnal to wstydu nie ma!
– Co się stało?
– Piszą, że domaga się ustawienia w lepszym miejscu. Który to już raz w tym miesiącu? Przecież on stoi tuż przy samej ulicy Legnickiej. Jaka to jest wielka ulica, ma taki szeroki chodnik, a temu nadal źle! Jaką wizytówką dla miasta jest taki marudzący krasnal?!
– Młynarzu… Ale jak pamiętam tę sprawę z poprzednich artykułów to Barduś narzeka, że zbyt mało zarabia z grania na gitarze przy Legnickiej. W mieście chodzą słuchy, że zapożyczył się u samego Ekonoma! Ponoć tak cienko przędzie…
– Bzdura! – wykrzyknął oburzony Młynarz – Jeśli jakiemuś Krasnalowi nie starcza na utrzymanie to powinien po prostu zająć się czymś bardziej pożytecznym niż granie na gitarze całymi dniami. A Barduś zamiast wziąć się do uczciwej pracy woli opowiadać w gazecie jak to mu jest źle.

Słysząc te słowa Pracz Odrzański postanowił spuścić na chwilę rzekę z oka i przypatrzyć się artykułowi, który tak mocno rozsierdził Młynarza.
– Niedługo majówka, kilka dni wolnego a ty Młynarzu chcesz spędzić ten czas na kłótniach z Bardusiem? Przecież we Wrocławiu jest miejsca pod dostatkiem. Czemu Barduś miałby nie zmienić ulicy przy której stoi?
– A to dlatego, drogi Praczu, że Barduś najchętniej zjawiłby się ze swoją gitarą w samym Rynku! I ciekaw jestem co powiesz, jak ci tu taki krasnal z gitarą przyjdzie i wyrzuci Cię znad Odry, albo mnie z Mostu Młyńskiego. I co wtedy będzie? Gdzie my się podziejemy? Kto na nas zwróci uwagę? Tyle lat uczciwej pracy w młynie ma pójść na marne z powodu fanaberii jakiegoś grajka?!

Młynarz cisnął Kurierem Krasnoludzkim o posadzkę. Zdążył wykrzyknąć jeszcze – „Ja do tego nie dopuszczę!” – i pobiegł w kierunku ulicy Kuźniczej, przy której miejskiej kasy pilnują krasnale Bankomatki.

– Żądam aby wstrzymać Bartusiowi wypłaty z miejskiej kasy! Ten Krasnal to plama na honorze rodu pracowitych krasnali. Jemu nic się nie należy – wykrzyknął w kierunku Bankomatków wzburzony Młynarz.
– Krasnalu, nie możesz tego od nas wymagać. My tylko obsługujemy Krasnale, nie zarządzamy miejskimi finansami…
– W takim razie sprawcie, by bankomat pożarł kartę Bardusia. Albo lepiej – ogłoście awarię. Nie wydawajcie mu reszty. Jemu nic się nie należy. Ten Krasnal, chce bogacić się kosztem innych krasnali. Chodzi mu o sławę i pieniądze, nie baczy na los innych krasnali!
– To co mówisz, Młynarzu, nie brzmi uczciwie… Jeśli masz jakieś zastrzeżenia do pracy Bardusia na rzecz miasta to myślę, że powinieneś poradzić się Bankusia i Ekonoma. To oni zarządzają wypłatami.
– Phi! Też mi pomogłyście, Bankomatki – prychnął Młynarz i odszedł w kierunku wielkiego gmachu banku, w którym miał nadzieję znaleźć Ekonoma i Bankusia.

Młynarz długo czekał zanim ktoś wprawi w ruch obrotowe drzwi, dzięki czemu będzie mógł się przemknąć do wnętrza banku. Choć jego młyn od dawna jest nieczynny to Młynarz do dziś wypieka chleb hobbystycznie i uwielbia oddawać się swojej pasji, nie tracąc czasu na inne zbędne aktywności. Jednak tym razem sprawa Bardusia dotknęła go do żywego.

– Ekonomie, Bankusiu, cieszę się, że was w końcu znalazłem. Przyszedłem powiedzieć co myślę o sprawie Bardusia.
– Pewnie chodzi o ten dzisiejszy artykuł w Kurierze Krasnoludzkim? – zapytał Bankuś.
– Tak. Musicie wiedzieć, drodzy koledzy, że od sześciu pokoleń jestem krasnalem z rodu pracusiów. Wypiekłem tony bułek wrocławskich i nie mogę przejść obojętnie obok Bardusia, który próbuje mi to wszystko odebrać.
– Barduś próbuje ci coś odebrać? Co takiego? – pytał z niedowierzaniem Ekonom.
– Coś najcenniejszego – moje miejsce w sercu miasta. I to tylko po to, by zarabiać w Rynku z grania na gitarze jeszcze więcej niż zarabia tam gdzie teraz stoi.
– Młynarzu! To zupełnie nie tak! – zakrzyknęły krasnale.
– Jak to nie tak? Przecież gazety wciąż o nim piszą…
– Piszą, ale sława nie zawsze pozwala się utrzymać. I nie zawsze też chodzi o pieniądze. – tłumaczył Ekonom.
– Młynarzu, Barduś nie chce krzywdy żadnego krasnala. Chciałby zmienić miejsce, w którym się teraz znajduje, ale nie czyimś kosztem. Widzisz, ulica przy której stoi jest piękna i szeroka. Jeździ nią mnóstwo samochodów, ale to nie oznacza, że Bardusiowi dobrze się tam wiedzie.
– To znaczy, że Barduś nie opływa w sławie i luksusach? – dopytuje z niedowierzaniem Młynarz.
– Nie Młynarzu, każdy z nas dostaje taką samą zapłatę za ozdabianie miasta. – tłumaczył Bankuś.
– I musisz wiedzieć, Młynarzu, że granie na gitarze to też praca. Inna od twojej, ale równie cenna i warta wynagrodzenia. Barduś wkłada w muzykę mnóstwo serca i wysiłku. Przez wiele lat ćwiczył talent i umiejętności. Nie możemy mu teraz odmówić za to zapłaty – dodał Ekonom.
– To dlaczego chce zmienić miejsce?
– Widzisz, Barduś – jak każdy z nas – jest malutki. A jego ulica jest naprawdę ogromna. Samochody, które nią przejeżdżają pędzą tak szybko, że Barduś czuje się niezauważany przez ludzi.
– O nie! – wykrzyknął strapiony Młynarz – to ja podejrzewałem go o najgorsze rzeczy, podczas gdy on chciał po prostu lepiej wywiązywać się ze swojego krasnalowego obowiązku muzykowania…

Młynarz spuścił wzrok i powędrował zamyślony w kierunku wyjścia. Pracz widział z daleka, jak Młynarz wraca powolnym krokiem do swojego młyna. Dobrze zapamiętał ten dzień, bo kłótnie między krasnalami nie zdarzają się często. To był koniec kwietnia. Młynarz po powrocie na swój most upiekł wtedy 10 pysznych drożdżówek. Wszystkie trafiły do Bardusia w ramach przeprosin za niesłuszne oskarżenia. Kilka dni później – na początku maja – Krasnale postanowiły ustanowić swoje własne Święto Pracy, które będzie im przypominało o tym jak ważne jest to czym zajmują się w mieście.