O powstaniu Miasta Krasnali

Maleńkimi rączkami pchały miniaturowe taczki po podziemnych korytarzach, mikroskopijnymi kilofami drążyły kolejne kilometry tuneli i z malutkiej dłoni do malutkiej dłoni podawały sobie cegły. Krasnoludki harowały w ten sposób przez bity rok. Ale opłacało się! Efekt końcowy przeszedł najśmielsze oczekiwania nawet najbardziej optymistycznie usposobionych skrzatów. Lśniące nowością miasto budziło podziw każdego, kto je zobaczył i wprost zapierało dech w piersiach. Najważniejszym miejscem w podziemnej metropolii był przepiękny pałac. Zamieszkał w nim Papa Krasnal – duchowy przywódca całego skrzaciego rodu. Pałac stał na urokliwym ryneczku, gdzie raz dziennie spotykały się wszystkie krasnale i wspólnie konsumowały kolację. Śmiechu było zawsze co niemiara, a stoły wprost uginały się od smakołyków i skrzacich przysmaków. Od ryneczku w każdą możliwą stronę odchodziły podziemne korytarze, którymi wszystkie krasnoludki zmierzały do swoich malutkich domków. Aby nigdy żaden ze skrzatów nie pomylił drogi i nie zabłądził w gąszczu tuneli, na początku każdego z nich wisiała tabliczka z imionami krasnali, do których mieszkanek prowadził dany korytarz. Dzięki temu genialnemu w swojej prostocie sposobowi, skrzaty zawsze bez najmniejszego problemu trafiały do właściwego łóżeczka. I jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego każda ulica we Wrocławiu ma swoją nazwę, to teraz znacie już odpowiedź. Tak, nie mylicie się, ten pomysł, jak i wiele innych, ludziom podsunęły sprytne krasnale.  I tylko jedna ulica w naszym mieście nie ma swojej nazwy. To ulica, która łączy podziemne Miasto Krasnali z Wrocławiem. A gdzie ona jest? To wiedzą tylko krasnale i kilku najbardziej wtajemniczonych ludzi. I strzegą tej tajemnicy przed niepowołanymi oczami i uszami.

Bądźcie mili i przyjaźni dla krasnoludków, okazujcie im miłość i uwielbienie, a może kiedyś któryś z nich szepnie Wam na ucho kilka słów o tym, jak do Miasta Krasnali trafić. Nie zapomnijcie wtedy po powrocie podzielić się z nami wrażeniami.