O Melomanie i Pasikoniku

Pamiętacie bajkę o Melomanie i mieszkańcach leśnej polany? Ta historia ma swój dalszy ciąg. Wszystko dzięki przyjaźni, jaka połączyła naszego krasnala z jednym z koników polnych.

Zyzek, bo tak miał na imię ów pasikonik był jednym z najlepszych strzykaczy w pasikonikowej orkiestrze. Pewnego dnia Meloman dostrzegł jednak, że jego przyjaciel jest zasmucony.

– Co cię trapi – zagadnął.
– Nic takiego Melomanie, może to smutek na koniec lata – odparł smutno Zyzek.
– To nie pierwszy koniec lata Zyzku i nie ostatni. Musi chodzić o coś innego – nie poddawał się Meloman.
– No dobrze zdradzę Ci pewien sekret, ale obiecaj, że nikomu go nie wyjawisz.

Kiedy Meloman zapewnił przyjaciela o zachowaniu tajemnicy, ten wyjaśnił mu, że ma pewne niezwykłe marzenie. Otóż bardzo chciałby pofrunąć razem ze świetlikami w ich cudownym tańcu, a nie jedynie grać w pasikonikowej orkiestrze. Meloman stwierdził, że nic nie stoi na przeszkodzie by spróbować. Zapewnił przyjaciela, że osobiście może porozmawiać z Papą Pasikoniem i świetlikami.

Kilka dni później po długich przekonywaniach Papa Pasikonik i świetliki zgodzili się na jednorazowy występ Zyzka w roli świetlika. Meloman zamówił dla niego w Mieście Krasnali niewielką latarnię, a sam Zyzek rozpoczął treningi lotów ze świetlikami. Przed wyznaczonym dniem Zyzek musiał jeszcze obiecać, że będzie się słuchał poleceń świetlików i nie przyjdzie mu do głowy żaden niemądry pomysł.

Kiedy nadszedł wyznaczony dzień Meloman i Zyzek byli bardzo zdenerwowani i martwili się jak wypadnie występ młodego pasikonika w nowej roli. Scenariusz koncertu był taki jak zwykle. Pasikoniki zbierały się na polanie, rozpoczynały miarowo grać swoją muzykę, a świetliki w tym czasie układały się w kolejne figury taneczne. Zachwycony Meloman jak zwykle wsłuchiwał się w niezwykłe dźwięki. Tego dnia był szczególnie szczęśliwy, gdyż widział swojego przyjaciela, który nieco niezdarnie próbuje się wcielić w rolę tańczącego pasikonika.

Wszystko szło idealnie aż do momentu, w którym pasikoniki rozpoczęły najważniejszą część koncertu. Skupiony dotychczas na lataniu Zyzek usłyszał jak grana jest jego partia nut. Całkowicie się zapomniał, uniósł czułki do góry tak by dołączyć się do orkiestry swoich braci. W tym momencie miniaturowa latarnia, którą trzymał w czułkach wyślizgnęła się i zaczęła spadać. Spostrzegły to niektóre świetliki, ale przerażone nie wiedziały co robić. Latarnia leciała prosto na dyrygującego orkiestrą Papę Pasikonika!

Cała historia mogłaby się skończyć niedobrze, gdyby nie przytomność i bohaterstwo Melomana. Mimo że był wsłuchany w piękną muzykę, to spostrzegł poruszenie wśród świetlików i spadającą latarnię. Nie zastanawiając się skoczył i w ostatniej chwili złapał latarnię. Kiedy wszyscy się już uspokoili Papa Pasikonik serdecznie podziękował Melomanowi i spojrzał na Zyzka, który stał obok ze spuszczoną główką.

– Nie martw się młody przyjacielu, mogliśmy przewidzieć, że obudzi się w tobie natura muzyka. Przecież jesteś pasikonikiem – stwierdził Papa.
– Tak bardzo chciałem spróbować jak to jest być świetlikiem, ale teraz wiem, że moje miejsce jest wśród moich braci – odparł Zyzek.

Wszyscy długo rozmawiali o tym co się stało. Meloman wymyślił nawet rozwiązanie, w którym Zyzek nie musiał rezygnować z marzeń. W wieczory, w które nie odbywały się koncerty młody Pasikonik miał się wybierać z świetlikami w długie loty wokół lasu a kilka dni później mieszkańcy polany zagrali koncert na cześć bohaterstwa Krasnala Melomana.