O Melomanie i mieszkańcach leśnej polany

Krasnala Melomana znacie zapewne doskonale. Jednak czy wiecie, że zanim stał się wiernym słuchaczem Grajka, delektował się zupełnie inną muzyką. Znajdował ją w pewnym zupełnie wyjątkowym miejscu.

To zupełnie wyjątkowe miejsce, ktoś zupełnie niezorientowany mógłby nazwać całkiem zwyczajną polaną. Ponieważ Meloman zawsze potrafił dostrzec wyjątkowość to na polanie poznał się bardzo, bardzo szybko. Historię, którą wam opowiem przekazał mi właśnie Meloman i właściwie, jak sam twierdzi, nie jest jej największym bohaterem. Choć to najlepiej ocenicie sami.

Było to pewnego pięknego wiosennego popołudnia. Krasnal Meloman udał się na jeden swoich długich spacerów po okolicznych zagajnikach i laskach. Uwielbiał te wycieczki, na których w spokoju mógł się wsłuchiwać w odgłosy lasu, śpiew ptaków, szum liści i wiele innych ledwie słyszalnych dźwięków. Najbardziej jednak lubił ciszę. Znajdował ją na pewnej niewielkiej polance skrzętnie ukrytej między młodymi drzewkami, które otaczały ją tak ściśle, że była idealnym miejscem na leśną kryjówkę. Meloman kładł się tam na plecach i ze źdźbłem trawy w ustach wpatrywał się w niebo. Delektował się ciszą nieznacznie zakłócaną przez szum liści.

Tego pamiętnego popołudnia Krasnal tak bardzo oddał się rozmyślaniom, że lekko przysnął. Kiedy się obudził dzień miał się już ku końcowi, a niebo przybrało kolor szaroniebieski. Ze zdumieniem Meloman zorientował się, że na polance nie jest sam. Jednak koniki polne, które dostrzegł były tak zaaferowane burzliwą dyskusją, że nie zwróciły uwagi na przebudzenie nieproszonego gościa. Meloman postanowił udawać, że dalej śpi i nadsłuchiwał o czym rozmawiają koniki.

– A jak się obudzi, narobi hałasu i popsuje nam cały koncert – skrzeczał jeden z nich

– Daj spokój, póki co leży spokojnie. To Krasnal. One są niegroźne – odpowiedział inny głos.

Meloman już chciał zgodzić się z drugą opinią, jednak powstrzymał się i pomyślał, że udawany sen to lepszy pomysł i szansa na wysłuchanie koncertu, o którym rozmawiały pasikoniki.

Kiedy słońce całkowicie schowało się za linią drzew i zapadł zmrok, na polanie pojawili się także inni uczestnicy koncertu. Nad głowami pasikoników zaroiło się od setek świetlików. W końcu pasikoniki zaczęły swój „koncert”. Meloman miał różne wyobrażenia o muzyce, jednak nie nazwałby tak miarowego skrzeczenia, które zaczęły wydawać koniki.

Wnet zorientował się jednak, że świetliki nad polaną zaczynają latać w niezwykły sposób, który przypominał niezwykły taniec. Setki małych owadów układały się w grupki, tworzyły wzory na niebie, kręciły skomplikowane piruety. W pewnym momencie zorientował się, że miarowy skrzek pasikoników zamienia się w jego głowie w coś niezwykłego. W piękną harmonijną muzykę.

Zerwał się z trawy i podekscytowany zaczął bić brawo. W tym momencie świetliki błyskawicznie schroniły się wśród drzew, a pasikoniki wpadły w prawdziwą panikę. Na polance zostało tylko kilka najstarszych Koników Polnych, w tym ktoś, kogo Krasnale określiłyby jako Papę Pasikonika.

Kiedy zamieszanie już przycichło, a Meloman zdał sobie sprawę, że jego zachowanie przestraszyło uczestników koncertu, odezwał się Papa Pasikonik:

– Czy dobrze przypuszczam, że do twoich uszu dotarła nasza muzyka?

– Oczywiście – odparł zdumiony pytaniem krasnal.

– Widzisz mój drogi. To nie takie oczywiste. Właściwie to wręcz dziwne, gdyż naszą muzykę, mogą usłyszeć tylko nieliczni. Głównie my sami i nasi przyjaciele świetliki. Możesz zatem czuć się bardzo wyjątkowo.

– Zaskoczony tym wywodem Meloman, długo nie wiedział co odpowiedzieć. W końcu kiedy mieszkańcy polany się uspokoili i zrozumieli, że przybył im nowy niezwykły słuchacz. Postanowili kontynuować koncert.

Następnego dnia za zgodą Papy Pasikonika, Meloman przyprowadził na polanę swoich przyjaciół. Kiedy jednak zapadł zmrok i zaczął się koncert nikt poza Melomanem nie był w stanie wsłuchać się w niezwykłą muzykę pasikoników. Życzliwek, jeden z zaproszonych krasnali, jako jedyny rezolutnie zauważył, że mimo że nie słyszą muzyki mogą przynajmniej podziwiać świetliki.

Meloman był nieco strapiony, ale postanowił się nie poddawać i poprosił by całemu światu ogłosić, że każdy może próbować wsłuchać się w muzykę pasikoników. Jak to zrobić? W ciepły letni wieczór połóżcie się na polanie, gdzie są koniki polne i powoli dajcie się porwać muzyce. Nie zrażajcie się, że początkowo da się słyszeć jedynie miarowy skrzek. Cierpliwość to przepustka do świata pięknej muzyki jaka nie śniła się ani krasnalom ani ludziom.