O Bardusiu i magicznej mocy muzyki

Wyobraźcie sobie opowiadanie. Takie o wspaniałych bohaterach, wielkich odkryciach i pięknych krainach. Wyobraźcie sobie te wszystkie wspaniałości w jednym miejscu. Przed wiekami dla Krasnali takim miejscem były pieśni. W krasnalowej muzyce było wszystko historie miejsc, ludzi i wydarzeń. W czasach kiedy historie nie były zapisywane muzyka pozwalała je pamiętać i przeżywać ciągle na nowo. Nikt nie wie ile lat ma najwspanialszy z krasnalowych bardów, nikt dokładnie nie pamięta kiedy przybył pierwszy raz do Miasta Krasnali. Mowa oczywiście o Bardusiu jak zdrobniale nazywają go ego fani. Przez wiele lat poruszał serca krasnali. Karczmy w Mieście Krasnali nie raz były niemymi świadkami wspaniałych występów Bardusia, których z zapartym tchem słuchali tak najmłodsi jak i najstarsi przedstawiciele krasnalowego rodu.Pewnego dnia po kolejnym niezapomnianym występie w jednej z knajpek, euforia Krasnali była tak duża, że wielu z nich zaczęło namawiać Bardusia do wyjścia ze swoją muzyką ponad powierzchnię krasnalowej metropolii. Barduś nie potrzebował wielkiej publiczności, jednak potrzeba niesienia światu muzyki była silniejsza. Kiedy zapadł zmrok po uliczkach starego miasta we Wrocławiu niósł się już dźwięk melodii granej przez Bardusia. Wielu Wrocławian wypatrywało źródła poruszającej muzyki, jednak przemykający pod kamieniczkami Barduś był ledwie dostrzegalny. Nie do końca wiadomo czy melodia grana przez Bardusia była tą słynną, nie wiadomo też czy to ona zainspirowała słynnego wśród ludzi Barda. Legenda jest jednak żywa, a Krasnale wierzą, że muzyka Bardusia zawsze zmieniała świat na lepsze.