Magiczny pył i nowy wymiar… po prostu czary!

Wspomniany informator przekazał nam do wiadomości, że już 7 października tego roku nastąpi dziwna anomalia pogodowa. I nie chodzi tu o gromadę piorunów czy czterdziestostopniowy upał zimą. Na takich rzeczach mieliśmy ostatnio okazję się poznać. Nikt nie byłby zdziwiony. Chodzi o wiatr. Pospolity wiatr, który wszyscy niby znamy. Ale nie! Nie znamy go wcale. Wiatr ów bowiem zmieni swój skład. Azot zostanie zastąpiony przez… No właśnie, i tu jest pies pogrzebany, zastąpi go niewidoczny dla ludzi i jeszcze dokładnie niezbadany pył. Niektórzy mówią, że to pył magiczny. I tu chyba się należy zgodzić, analizując skutki, jakie ma przynieść. Ale o tym zaraz. Jedyne, co mogą stwierdzić naukowcy, to – lecz to tylko hipoteza – że pył może wywoływać przyjemną woń kwiatów. Sprawa ma się następująco: dnia 7 i 8 października, bo działania nietypowego wiatru mają zasięg około 50-godzinny, świat nam się trochę pozmienia. Powietrze sprawi, że zarówno nasze myśli, jak i miejscami rozmiar naszego ciała przejdą lekką metamorfozę. Na wrocławskim Rynku, przykładowo, będziemy się czuć jakoś dziwnie mali. Właśnie o wysokość w metrach gatunku homo sapiens tu chodzi. Z tego, co mówi informator, będziemy mieć wrażenie, że jesteśmy mniejsi o jakieś półtora metra. I co dziwniejsze, podobno wywoła to u każdego z nas sporo uśmiechów. Pytamy się więc: „Skąd tyle radości?”. Informator odpowiada bez namysłu: „Dzięki magicznemu działaniu wiatru będziemy mogli zobaczyć świat, którego dotąd nie znaliśmy. Zobaczyć miejsca, o których słyszało się tylko w bajkach”. Pierwsza nasza myśl – krasnoludki. Rozmówca nie zaprzecza…

I o to właśnie tu chodzi. Rozpuszczony w powietrzu pył spowoduje, że będziemy miejscami wyglądać jak krasnoludki, myśleć jak krasnoludki, robić to, co krasnoludki lubią najbardziej. Na przykład w znanej nam Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej przez dwie godziny dziennie będziemy mieli okazję wysłuchać krasnoludzkich legend. Miłośnicy dwóch kółek będą mieli możliwość odwiedzenia najbliższej rodziny krasnali. Ba, analiza składu owego powietrza podobno dowodzi, że zapragniemy walczyć o przywileje. Tylko dla kogo? Dla nas – ludzi? Czy może już krasnali? Informator pewien jest bowiem, że dnia pierwszego, ok. godziny 17.00 chwycimy w dłoń transparenty, chcąc manifestować różne, nikomu jeszcze nie znane hasła. Jedno jest pewne – dotyczyć one będą lepszego jutra. Tylko znów pytanie – czyjego jutra?  Lecz to jeszcze nie koniec. Wiatr na owe dwa dni podmucha mocniej także w okolicach Wyspy Słodowej i zapewni nam podobno miejsce, w którym będziemy czuli się jak w domu. „Już jako krasnale” – myślimy głośno. Rejon ten bowiem zamieni się w miasteczko krasnali. Będziemy mogli robić rzeczy, które w naszej człowieczej rzeczywistości wykonujemy rzadko lub wcale. Jakby tego było mało, podobno niektórzy z nas dostaną nawet swoją chatkę… Swoją drogą ciekawe, komu przypadnie to wyróżnienie?

Słuchamy dalej, gdyż informator nas zapewnia, że dziwny pył jest… inteligentny i wie, co najbardziej lubimy. Dlatego też nieznacznie przeistoczy się także Pasaż Grunwaldzki, a dokładniej mówiąc Multikino. Zamiast kolejnej nowości zobaczymy (i co najdziwniejsze ponoć zrozumiemy!), co bawi krasnale. Informator zapewnia, że będziemy się śmiać do łez. Że Krasnalizacje, inaczej mówiąc kabaret, dotąd nam znany tylko z ludzkiej strony, przedstawi nowe oblicze. A to ciekawe…

Zespół II Wrocławskiego Festiwalu Krasnoludków