Krasnomiłość, czyli romantyczna historia Trójkucia Wywiadka i pary Nowożeńców

Panna_Młoda_i_Pan_Młody1-SiemJeśli ślub to tylko w miesiącu z literką „r” w nazwie. Dobrze, by jeszcze świeciło słońce i by było ciepło. Takie wymagania mają duzi, dorośli zakochani w sobie ludzie. A jak jest u krasnali? Czy sierpień jest miesiącem krasnożeńców?

Trójkuć Wywiadek w kółko zadawał sobie te pytania. W nocy, zamiast spać, rozmyślał i szukał informacji w komputerze pożyczonym od krasnala Wrocklika.

– Wrockliku, czy wiesz, że ludzie podczas ślubu wymieniają się obrączkami? Ponoć jak to zrobią to już muszą być ze sobą razem na zawsze, wszystkim muszą się dzielić. Po co oni to robią? Przecież wszystkiego będą mieć o połowę mniej!
– Jasne, że wiem – odpowiedział Wrocklik – i myślę, że wcale im to nie przeszkadza. Może muszą podzielić się kilkoma rzeczami, ale to nie oznacza, że na tym tracą. Myślę, że w wielu przypadkach nawet zyskują.
– Ale to nielogiczne. Co mogą zyskać w ten sposób?
Wrocklik spojrzał na Trójkucia pobłażliwym wzrokiem.
– Oj krasnalu, ty chyba jeszcze nigdy nie byłeś zakochany… Jak spotkasz tę jedyną to sam się przekonasz.

wywiadek2Trójkuć najpierw zdenerwował się, że nikt nie chce mu pomóc w wyjaśnieniu tych zawiłych spraw między ludźmi, a zaraz potem posmutniał. Uświadomił sobie, że Wrocklik może mieć rację. Może pewne rzeczy zrozumie się dopiero, gdy uda się je poczuć? Trójkuć poprawił spadające z uszu słuchawki i postanowił natychmiast udać się do Dialogomira, by skorzystać z telefonu i zadzwonić do redaktorki naczelnej radia z informacją, że ma temat na reportaż!

Redakcja uznała, że sierpniowe śluby to idealny temat do wakacyjnej ramówki. Trójkuć chwycił zatem swoje słuchawki i mikrofon i udał się zrobić wywiad z krasnalami Nowożeńcami, którzy rezydują przy Urzędzie Stanu Cywilnego.

– Mamy sierpień, środek upalnego lata. Obchodzimy właśnie kolejną rocznicę ślubu Państwa Krasnalskich. Ile lat spędziliście razem przed Urzędem Stanu Cywilnego?
– To będzie już pięć długich pięknych lat – odrzekła Jagódka Krasnalaska – ale droga tutaj była dla nas bardzo trudna. Do tej pory zazdroszczę Pannom Młodym, które wydają się iść do ślubu takie beztroskie.
– Czy ta beztroska to jakaś cecha charakterystyczna ludzkich ślubów?
– Ależ skąd! – roześmiał się Pan Krasnalski – Żona miała na myśli, to że większość osób i krasnali nie musiała tak bardzo walczyć o swój związek, jak my.
– A zatem, jaka jest wasza historia?
– Mój ojciec, Papa Krasnalski z początku stawał nam na drodze. Nie podobało mu się, że zakochałem się w krasnalicy, która nie pochodziła z krasnoarytokracji. Wysłał mnie nawet w zagraniczną delegację. Przez dziesięć lat miałem żyć we Włoszech bez mojej Jagódki. Ale ona na szczęścia przechytrzyła wszystkich i przyjechała do mnie.
– Bardzo bałam się wyruszyć w taką podróż sama. Nie wiedziałam, czy Pan Krasnalski chce mnie jeszcze znać. Wyobrażałam sobie, że być może zainteresował się już jakąś włoską krasnalką – zażartowała Pani Krasnalska.
– A czy takie związki na odległość w ogóle się udają? – dopytywał zaciekawiony Trójkuć Wywiadek.
– Och, poznaliśmy tu mnóstwo par, które pochodziły z różnych miejsc na świecie. Były też takie, które poznały się przez internet, albo w czasie wakacyjnego wyjazdu. Niemniej, każda z nich przychodziła do urzędu, by już nigdy nie musieć rozstawać się ze sobą.
– Jak wyglądają takie ludzkie śluby i czym właściwie różnią się od ślubów krasnalich?
– Ludzie mówią przysięgę, podpisują dokumenty, wymieniają się obrączkami, a potem obrzucają ryżem lub drobnymi monetami. Muszą też wcześniej zdobyć dwóch świadków, bez nich ślub się nie odbędzie. My, krasnale, nie musimy o to dbać. Najważniejsza jest u nas zgoda krasnorodziców. Ale oni, na szczęście, rzadko kiedy mogą odmówić. Więcej o naszych obrzędach ślubnych może powiedzieć ci krasnal Szomol, który ich udziela lub krawcowa, krasnalica Anka, która przygotowała już niejedno krasnowesele.

Tak Trójkuć Wywiadek udał się do Krasnalicy Anki, która tuż nieopodal Urzędu Stanu Cywilnego ma swój warsztat krawiecki. Trójkuć zastał Ankę siedzącą na progu salonu Bellissima. Przed przyjściem dowiedział się od innych krasnali, że Anka kontynuuje tradycje krawieckie ulicy Sokolniczej sięgające aż 60 lat wstecz.

Myślał, że przeprowadzi z nią wywiad, w którym zapyta o to, dlaczego sukienki krasnalic są równie białe, co sukienki zwykłych kobiet, ale zrezygnował, gdy tylko ją zobaczył. Ciepła i przyjazna Anka akurat prasowała welon, gdy przyszedł. Od razu zauważył jej uroczo zadarty nos, pucułowate policzki i długi warkocz. Nie przyznał się, że przyszedł zrobić materiał dla radia. Wolał zaproponować jej spacer i ciastka z kremem.