Krasnalowe obiboki, czyli spacer tropem największych leni wśród najmniejszych krasnali

Obieżysmak fot. Atlantiquon/ (CC BY-NC-ND 2.0)/ flickr.com

Obieżysmak fot. Atlantiquon/ (CC BY-NC-ND 2.0)/ flickr.com

Jesteśmy na półmetku wakacyjnego cyklu weekendowych wycieczek tropem wrocławskich krasnali. Tymczasem dla tych, którzy ciągle spragnieni są historii z małymi mieszkańcami Wrocławia w tle, przygotowaliśmy wirtualną trasę spacerową. Zachęcamy do wypróbowania jej samodzielnie w dowolnym czasie.

Są we Wrocławiu Krasnale, które nawet w największy upał lub w najbardziej srogą zimę ćwiczą swój umysł (jak Edukacjusz), tężyznę fizyczną (jak Alpinki) lub po prostu pracują na rzecz swojej wspólnoty (jak Młynarz Tumski). Są też jednak takie, które nie lubią robić żadnej z tych trzech rzeczy. Właściwie to preferują nigdy nic nie robić. Mamy tu szóstkę takich obiboków, których poznacie wybierając się na dłuższy spacer od placu Grunwaldzkiego do Rynku.

Spacer proponujemy zacząć od odwiedzenia Bąbelka Chlaptusia. Ten nicpoń całe dnie spędza w Centrum Handlowym. Oczywiście znajdziecie go w jego ulubionym Pasażu Grunwaldzkim. Gdyby chociaż spędzał tam czas korzystając z kina lub siłowni, ale Bąbelek jest na to zbyt wybredny. Mówi, że do kina chodzi tylko na filmy, których akcja dzieje się w ciepłych krajach, a na siłownie owszem zagląda, by pooglądać pięknie wyrzeźbione ciała. I tym sposobem Chlaptuś całe dnie spędza na oglądaniu i przymierzaniu strojów kąpielowych. Poznacie go po masce do nurkowania i gumowej kaczuszce, na której siedzi.

Chrapek, fot. Atlantiquon/ (CC BY-NC-ND 2.0)/ flickr.com

Chrapek, fot. Atlantiquon/ (CC BY-NC-ND 2.0)/ flickr.com

Aby spotkać kolejnego obiboka trzeba przebyć dość pokaźny kawał drogi do samego Rynku, przechodząc przez Most Grunwaldzki, Plac Społeczny i obok Galerii Dominikańskiej. Przy ulicy Rynek 48, przed Restauracją Pizza Hut, spotkacie krasnala Obieżysmaka. Czemu wszyscy uznali go za obiboka? No spójrzcie jak on reprezentuje krasnali ród – leży na ziemi objedzony pizzą z łyżką obok pełnego brzuszka. Kucharze narzekają na niego, że odkąd jest w restauracji nigdy nie pomógł w kuchni. Ba! Nawet garnków nie umył. Kelnerki co prawda go lubią. To one ukradkiem podkarmiają go pizzą i makaronami, ale przyznają też, że odkąd Obieżysmak pojawił się w restauracji, to nigdy nie mogą doliczyć się sztućców.

Nieco dalej przy ulicy Kiełbaśniczej spokojny żywot wiedzie Chrapek. Ten krasnal preferuje raczej nocny tryb życia. Za dnia głównie śpi. Jego łóżko znajdziecie przy ulicy Kiełbaśniczej, u wejścia do Hotelu Patio. Krasnale plotkują o tym, że Chrapek nie jest w stanie zająć się żadną porządną pracą, bo na złą drogę sprowadzili go jego koledzy – Ogorzałek i Opiłek. Ponoć zanim się poznali, Chrapek pomagał w hotelu i to na bardzo prestiżowym stanowisku – był Conciergem (czyt. Konsjerżem), czyli takim dźwiernym, dozorcą hotelu.

Dialogomir, fot. Atlantiquon/ (CC BY-NC-ND 2.0)/ flickr.com

Dialogomir, fot. Atlantiquon/ (CC BY-NC-ND 2.0)/ flickr.com

Niestety Ogrzałek i Opiłek dały mu posmakować wyskokowych trunków dla dorosłych. Chrapek polubił je zbyt mocno, a że pije je głównie nocami, to za dnia odsypia. Ogorzałek i Opiłek okupują wejście do Baru Przedwojenna, przy ulicy św. Mikołaja 81. Goście ich uwielbiają, Krasnale też, bo często przychodzą do nich wspólnie bawić się w weekendy. Jednak Krasnale wolałyby, by prócz wesołych humorów dopisywał im również zapał do pracy. Wszystko wskazuje na to, że rozrywkowy duet zabierze się już niebawem do pracy, bo krasnale wykupiły Ogorzałkowi i Opiłkowi specjalny kurs na licencję barmana.

Nieco dalej, przy ul. Ruskiej 37/39, zadomowił się kolejny miłośnik spędzania czasu w Centrach Handlowych. Kanapownika znajdziecie tuż przy sklepie Domar, który zaopatrzony jest w meble i inne akcesoria potrzebne do urządzenia domu. Kanapownik siedzi wygodnie na kanapie, a pytany o to czym zajmuje się na codzień na ogół zaczepnie odpowiada: “testuję stopień wygody foteli”.

Wśród krasnalowej braci znajdziecie jeszczego jednego wygodnickiego kanapowego polegiwacza. W okolicach północno-zachodniego narożnika placu Solnego w fotelu rozsiadł się Dialogomir. Ten krasnal całe dnie spędza z pilotem w ręku. Ponoć wciągnął się w oglądanie seriali. Efekt jest taki, że Dialogomir nie rusza się sprzed ekranu swojej plazmy i chyba nie widzi w tym żadnego problemu. Wszystkim zainteresowanym tłumaczy, że on po prostu jest zajęty sprawdzaniem jakości sygnału.