Krasnale opanowały Wrocław

1 kwietnia to dzień żartów. Kto stroi sobie je chętniej, niż krasnale? Już w zeszłym roku skrzaty zaskoczyły wrocławian przemianowując nazwy dobrze im znanych ulic na aleje Lodów Waniliowych, czy Zimnego Łokcia.

I w tym roku skrzaty przygotowały garść niespodzianek. Pomysłodawcami tegorocznej akcji byli Paweł Gołębski i Karolina Bieńko. Od rana w różnych punktach miasta można było się natknąć na ukryte gdzieniegdzie pakunki. „Aku-ku”, „Liczę do dziesięciu i teraz to Ty się schowaj do pudełka”, „Prima Krasnalis!” – takie wiadomości czekały na szczęśliwych znalazców. Co takiego kryło się w paczuszkach? Naturalnie, sprawcy całego zamieszania – krasnoludki. Wieść niesie, że do zabawy przyłączyli się też wrocławscy miłośnicy skrzatów, wyposażając je w kartonowe tabliczki ze stosownymi  odezwami do narodu: „daj piątaka” – upominał się wczoraj Grajek z ulicy Oławskiej. Zabawa w chowanego, to nie jedyna atrakcja jaką przygotowali nam tego dnia wrocławscy malcy. Od bladego świtu do późnego wieczoru z wież Kościoła Garnizonowego, Ratusza, Muzeum Uniwersyteckiego i Kościoła Św. Marii i Magdaleny, krasnale wygrywały primaaprilisowe melodie – od  „Mydełka Fa” przez „Fantazję” po „Kaczuchy”. Z jednym z nich udało nam się uciąć pogawędkę i zdobyć parę skrzacich sekretów. Otóż: wieża wieży nierówna.

– Najgorzej ma ten z Garnizonowego – wyrokuje „nasz krasnal” – Biedak, po tym jak trzy razy zszedł i wszedł na górę po tych schodach, postanowił, że do przerwy się z wieży nie rusza.

Poza przymusowymi wspinaczkami krasnale jednak nie narzekają – dzień „na szczycie”, w pełnym słońcu, to sama przyjemność.

– Ale reakcji ludzi z dołu nie widać. Za wysoko.- rozkłada ręce skrzat. Sprawdziliśmy.

Tym z dołu” się podobało 🙂