Krasnale i nadejscie Zmiany Czasu

fot. Flickr.com/Martin Pettitt/CC

Jesień była tego roku nadspodziewanie słoneczna i ciepła. Syzyfki właśnie po raz kolejny zostały przegonione z Ogrodu Botanicznego, gdzie rozwalały liście, starannie zgrabione w sterty i przygotowane do wyrzucenia. Psotniki pierzchły głośno chichocząc i za nic sobie mając wyzwiska Ogrodnika. Zatrzymały się dopiero przy oberży „Mysia dziura” i zasapane przycupnęły pod uchylonym oknem, by swoim zwyczajem podsłuchać, o czym to krasnale prawią przy kufelku piwa lukrecjowego.

Jak ten czas leci… – sapnął Ogorzałek. – Jeszcze niedawno dzień był taki długi, a teraz jakże szybko zmierzcha…

Hep! – przytaknął Opiłek – patrzaj, pan Krasnalski siedzi na zydlu w kącie. Jasny to znak, że zbliża się zmiana czasu i pani Krasnalska zarządziła jesienne porządki!

A tak, tak – Ogorzałek poczochrał się po brodzie – biedny to krasnolud! Musi uciekać z własnej  norki, żeby się babie pod ścierkę nie nawinąć. A kiedyż to ta zmiana czasu ma nadejść, mój zacny Opiłku?

Ludzie gadajo, że w najbliższą niedzielę. Może faktycznie warto się jakoś do tego przygotować? Hep! Panie Krasnalski, a wartoż się zmianą czasu przejmować? Jak pan myślą?

Pan Krasnalski podniósł udręczone oblicze znad kufla z piwem. – Dajcież spokój panowie, to dobre dla bab. To one z tej zmiany czasu jakieś święto robią – prychnął nerwowo. – Jakby to nie wiadomo co było. Przyjdzie zmiana, pójdzie zmiana i do widzenia. Jak chcą niech jej nawet powitanie zgotują, ale po co nas, mężczyzn do tego mieszają?

Syzyfki skulone pod parapetem spojrzały po sobie znacząco.

Acha! Czyli jakiegoś gościa się spodziewamy, tak? – syknął pierwszy Syzyfek. – A przed nami się z tego robi tajemnicę!

Nooo… – przytaknął skwapliwie drugi.

No to my jej zgotujemy powitanie, jakiego świat nie widział! Będzie jazzzzda! Ruszaj się, robimy  pułapkę! – to powiedziawszy pomknęli obaj do Podziemnego Świata Krasnali, by znaleźć niezbędne rekwizyty.

Planowanie i przygotowywanie psikusów zawsze szło urwisom bardzo sprawnie. Także tym razem w ciągu stosunkowo krótkiego czasu udało im się zgromadzić przydatne przedmioty. Były to:  pordzewiały kubełek z resztką sraczkowatej farby, bardzo już nieświeżej i cuchnącej, spory motek sznurka, cztery pinezki, połamane cymbałki i stary łachman w kratkę. W wyniku krótkiej sprzeczki ustaliły, że Zmiana Czasu wejdzie do Podziemnego Świata Krasnali frontowymi drzwiami i dlatego psikusa najlepiej przygotować właśnie tutaj.

Pieczołowicie ustawiając kubełek z farbą i cymbałkami w środku na lekko uchylonych drzwiach Syzyfki zastanawiały się, jak też wygląda Zmiana Czasu. Czy jest podobna do pani Krasnalskiej? A może bardziej do Truchci? No, nic, już niedługo wszystkiego się dowiedzą. Ich sprytna konstrukcja nie pozwoli jej przemknąć niezauważenie. Sznurek w całości został wykorzystany na zasieki z dużą ilością supełków. Pinezki natomiast urwisy rozłożyły na klepisku tak na wszelki wypadek: jakby udało się babie pokonać zasieki to może nadepnie na pinezkę i będzie można ją wyśledzić po śladach krwi. Indiańską tę sztuczkę Syzyfki chciały wypróbować od dawna, od czasu gdy Bibliofil przeczytał im fragmenty przygód szlachetnego wodza Apaczów – Krasnalou. Pułapkę wieńczył łachman w kratkę, zmoczony w zastałej wodzie z glonami, a przez to śliski niczym skórka od banana. Obejrzawszy raz jeszcze z podziwem swoje dzieło, Syzyfki poszły spać.

Ledwie jednak zamknęły oczy Podziemnym Światem Krasnali wstrząsnął przeraźliwy łomot z kakofonią cymbałkowych blaszek. Zaraz później rozległ się ryk mrożący krew w żyłach. Syzyfki zerwały się na równe nogi.

To pewnie Zmiana Czasu! Tak, to na pewno ona! Złapała się w naszą pułapkę!

– Nooo…

Zbudziły się zresztą nie tylko Syzyfki, na nogach były wszystkie krasnale. Zaspane i zaskoczone wpadały na siebie i pytały co się dzieje. Urwisy pierwsze dopadły do drzwi wejściowych. Zobaczyły tam wielkie cielsko leżące na klepisku, całe osznurkowane niczym baleron i oblepione cuchnącą mazią.

Ty, ale wielka ta Zmiana Czasu… – szepnął pierwszy Syzyfek.

Nooo… – z podziwem przytaknął drugi.

A jakie ma wielkie stopy! – kontynuował pierwszy Syzyfek, z dumą kontemplując cielsko.

A gdzie, a gdzie? – dopytywał się drugi.

No tu, spod szmaty przecież wystają!

Nooo…

Nagle cielsko się poruszyło i wydało z siebie kolejny ryk:

Syzyfkiiii!!!

– Papa Krasnal!!! – kwiknęły Syzyfki.

– Niech no ja was dorwę!!!

Syzyfki zamarły ze strachu, nie mogąc nawet mrugnąć powieką. Wreszcie pierwszy z nich zagaił nieśmiało:
Niechże się tatko wyciszy, późno już, wszystkich tatko obudzi. Myśmy nie chcieli zrobić nic złego, to była tylko pułapka na Zmianę Czasu.

Sprytnie basałyk przewidywał, że dopóki rodzic nie wyplącze się ze sznurka do żadnych kar cielesnych nie dojdzie i jeśli istnieje dobry moment na próby wytłumaczenia incydentu, to właśnie teraz. Tymczasem nadbiegły już pozostałe krasnale i zaczęły wyzwalać Papę Krasnala. Trwało to dobrą chwilę, bo pułapka była nadzwyczaj dobrze przygotowana. Syzyfki przyglądały się temu strwożone, bez możliwości ucieczki, gdyż wszelkie wyjścia do korytarzy zostały zablokowane przez wzburzone krasnale.

No dobra, jaka znowu pułapka na jaką zmianę czasu? – fuknął Papa Krasnal, oswobodzony z więzów, wytarty z mazi  i nieco uspokojony.

No, tego, wszyscy mówili, że ma przyjść, myśmy chcieli ją złapać i zobaczyć jak wygląda! – Syzyfki tłumaczyły się jeden przez drugiego. – Nic nam nigdy nie mówicie, sami chcieliśmy zobaczyć kto to taki! To nie nasza wina, że tatko w środku nocy wracał!

W oczach Papy Krasnala mignęły chochliki zemsty.

Zmiana Czasu już była – wysyczał – między godziną trzecią a drugą. Przegapiliście chłopcy temat. Kazała wam przekazać, że następnym razem pokaże wam jak się robi porządne pułapki! A za karę od dziś będziecie chodzić spać o godzinę wcześniej!