Strażnik

ul. Gwarna 5-7

Zagłosuj na mnie:

176

Zwany też Halabardnikiem. Najczujniejszy krasnal na Dolnym Śląsku. Ukrywając się przed wzrokiem wrocławskich turystów, przycupnął we wnęce nad wejściem do Siedziby Straży Miejskiej na Rynku. Jako przedstawiciel służb mundurowych odpowiada on za utrzymanie porządku wśród krasnali.

Strażnik to jeden z tych krasnali, które nie lubią rzucać się w oczy, dlatego niełatwo go wypatrzeć. Niestrudzony stróż prawa pełni swoją wartę w dzień i w nocy, czujnie wypatrując wszelkich oznak występku i nieprawości. A ponieważ, jak wiadomo, z góry zawsze lepiej widać, nie opuszcza on swojego stanowiska ani na chwile z obawy, że jakiś drobiazg mógłby mu umknąć. Współpracę ze Strażnikiem chwali sobie wrocławska Straż Miejska, której jest on zresztą honorowym funkcjonariuszem. Podobno maczał palce w posadzeniu za kratki więźnia i pojmaniu autorów primaaprilisowej akcji przemianowania ulic.

Choć wielu wypowiada się z uznaniem o jego czujności i profesjonalizmie, mało kto wie, że strażnikiem został on przypadkiem. Podobno całe lata temu zadrwił sobie z niego pewien krasnali łotrzyk; strasząc go zbliżającym się niebezpieczeństwem i odwracając jego uwagę, kazał mu wypatrywać złodziei, wskazując ręką w przeciwnym kierunku. Dowcipniś szybko dał nogę ze swoim łupem, a przejęty rolą Strażnik pełni służbę do dzisiaj, bo… nikt go jeszcze ze straży nie odwołał. Z biegiem czasu wczuł się on jednak bardzo w pełnione zadanie, nabrał doświadczenia i stał się najczujniejszym krasnalem w okolicy, budząc postrach wśród złodziejaszków, nikczemników i wszelkich typów spod ciemnej gwiazdy. Mając jednak w pamięci swoje początki w roli stróża prawa, niezbyt dobrze przyjął on wieść o pojawieniu się w mieście słupników, które z nie mniejszym zaangażowaniem wypatrują oznak niebezpieczeństwa ze szczytów swoich latarń. Na wieść o tym, że jakieś filuterne krasnale postanowiły wspiąć się ponad ludzkie głowy i z nienaturalnych dla krasnalego rodu wysokości obserwować świat, parsknął on ponoć z dezaprobatą: „Phi, amatorzy!”.

Koniec końców, postanowieniem Papy Krasnala, Strażnik musiał podzielić się zadaniami ze Słupnikami, a latarniowe skrzaty musiały pogodzić się z jego zwierzchnictwem. Do dzisiaj jednak Strażnik wypowiada się o nich tonem lekceważenia i pobłażliwości.

Czytaj więcej