Podróżnik

ul. Kiełbaśnicza 20

Zagłosuj na mnie:

205

Obieżyświat, co się zowie. Choć dalekie podróże leżą w zwyczajach krasnali, on nie ma sobie w tym względzie równych. W swoim niekrótkim życiu widział już wiele, lecz wciąż, pchany nieustanną podróżniczą ciekawością, co jakiś czas na nowo pakuje walizki i wyrusza w kolejną podróż w nieznane.

Umiłowanie przygody, odwaga i ciekawość świata, a przy tym także takt, obycie i wrodzona delikatność – to jego cechy rozpoznawcze. Od najmłodszych lat wykazywał się niezwykłą ciekawością, zamęczając rodziców najróżniejszymi pytaniami. Właził na drzewa,myszkował w króliczych norach, przemierzał sieć podziemnych wrocławskich korytarzy. Jednym słowem robił wszystko to, czego żaden przyzwoity młody krasnal robić nie powinien. Z czasem jego ciekawość popychała go do coraz dalszych wypraw za miasto. Pakował wtedy mały tobołek i znikał z domu na kilka dni. Mama krasnalowa łamała sobie głowę, co też wyrośnie z jej krnąbrnego syna. Pewnego dnia młody Podróżnik (który miano Podróżnika zyskał sobie dopiero po latach) oświadczył jej, że zabiera się wraz z flisakami w Polskę. Spakował swoje rzeczy i tyle go widziano. Co jakiś czas przysyłał do domu kartki pocztowe, zapewniając, że miewa się dobrze, zdrowie mu dopisuje a z przygód wychodzi cało. Gdy jego rodzice otrzymali pewnego razu list z zagranicznym znaczkiem, wiedzieli już, że ich syn do domu prędko nie wróci.

Nie mylili się. Zwiedziwszy całą Polskę, Podróżnik postanowił poznać świat. Wędrował tak od kraju do kraju, aż Europa stała się dla niego za mała. Na kilka lat skoczył do Afryki, aby stamtąd dopłynąć do Ameryki Południowej. Zahaczył o Stany Zjednoczone, zwiedził Azję i wyruszył na podbój Australii. Co kilkanaście lat wpadał na chwilę do Wrocławia, przywożąc do domu niezliczoną ilość pamiątek i arcyciekawych opowieści. Szybko stał się ulubieńcem krasnalowej młodzieży, która z zapartym tchem wysłuchiwała jego anegdot i – często mrożących krew w żyłach – opowieści. Ledwie przywitał się z rodziną, rozpakował walizki i uraczył przyjaciół opowieściami, a już zaczynał planować kolejną eskapadę. Po dwóch latach stwierdzał, że się ‚zasiedział’, wymawiał się grzecznie od wszelkich zaproszeń i znowu znikał.

Mały obieżyświat budził wśród krasnali zainteresowanie tak wielkie, że gdy tylko wpadał na chwilę do Wrocławia, od razu otrzymywał nieprzeliczoną ilość zaproszeń. A to na kawkę, a to na ciasto, a to na herbatę z rumem – każdy był bowiem ciekaw jego niecodziennych opowieści i zwożonych zewsząd pamiątek.

Wieść niesie, że najdłużej zabawił on na Wyspach Brytyjskich, gdzie powraca od czasu do czasu by odwiedzić znajomych z dawnych lat. Ponoć to właśnie tam nabrał ogłady i arystokratycznego akcentu. Trzeba bowiem uczciwie przyznać, że po latach wojaży z młodego, krnąbrnego urwisa, nic w nim nie pozostało. Choć zawsze uśmiechnięty i życzliwy, stał się znacznie poważniejszy i bardziej rozważny.

Gdy po dziesięcioleciach podróży w jego rodzinnym domu zbrakło miejsca na wszelkie zwożone przezeń pamiątki, postanowił zamieszkać w hotelu. Nie dziwi więc, że najczęściej można go spotkać na ulicy Kiełbaśniczej, obok Art Hotelu. Pojawił się tam całkiem niedawno i wiele wskazuje na to, że tym razem zostanie na dłużej. No, przynajmniej dłużej, niż zwykle… Postanowił bowiem napisać pierwszą część przewodnika po Europie, opisując najciekawsze jej zakątki. W planach są rzecz jasna wszystkie pozostałe kontynenty, a później wielotomowy cykl wspomnień. Oczywiście każdą kolejną część będzie przerywał, aby zrobić mały ‚wypad w świat’. Nikogo nie powinno więc dziwić, jeśli pewnego dnia nie zastanie go pod hotelem…

Czytaj więcej