Pierożnik

Kuźnicza 10

Zagłosuj na mnie:

300

Smakosz i miłośnik dobrego jedzenia. Ponad wszystkie frykasy przedkłada talerz gorących, tłusto okraszonych ruskich z cebulką. Ponieważ bez umiaru folguje swoim kulinarnym zachciankom, błogi i leniwy uśmiech nie schodzi z jego twarzy. Bez wątpienia jeden z najszczęśliwszych krasnali na Dolnym Śląsku.

Pierożnik (zwany też Estepkiem), nieprzypadkowo usadowił się przed jednym z wrocławskich lokali gastronomicznych. Uwielbia dobrze zjeść,a raczenie się tradycyjnym, swojskim jadłem, to dla niego największa uciecha. O Pierożniku mawia się, że sam przed laty doskonale gotował. Ponieważ jednak łasował przy tym bez umiaru, dla gości nie zostawało wiele do zjedzenia. Szczególnym upodobaniem w jego jadłospisie od zawsze cieszyły się pierogi. A że mało jest pierogów tak dobrych jak te, robione na Dolnym Śląsku, łakomy krasnal przybył do Wrocławia wiedziony smakowitym zapachem ruskich.

Jak wiele krasnali zabawiał się on często w podkradanie pierogów z ludzkich talerzy. Wykazywał się przy tym takim sprytem i zwinnością, że zasiadający do stołu nieszczęśnik, nim dążył się obejrzeć, miał już pusty talerz. Wysłuchujące skarg klientów ekspedientki, podejrzewane o niecne oszustwa na wadze, rozkładały bezradnie ręce i na pytanie „kto zabrał moje pierogi?” odpowiadały po prostu: „krasnoludki”. Z biegiem czasu Pierożnik stał się jednak zbyt zuchwały i klienci restauracji przyłapywali go coraz częściej na gorącym uczynku. Nakryty z widelcem w ręce krasnal czmychał czym prędzej po stół i coraz częściej musiał obchodzić się smakiem. Wieść o małym złodzieju pierogów tak szybko rozniosła się po Wrocławiu, że miłośnicy pierogów zaczęli bacznie pilnować zawartości swoich talerzy. Poczciwy choć zuchwały Pierożnik wzbudzał jednak tyle sympatii, że mieszkańcy miasta zaczęli sami dzielić się z nim swoimi porcjami pierogów. Szczególnie rozpieszczają go turyści, którzy uwielbiają robić mu zdjęcia z pierogiem nabitym na widelec. Wydatny brzuch to nieomylny znak, że na brak wielbicieli krasnale ten nie narzeka. Jako nałogowy łasuch nie przegapi on jednak żadnej okazji, aby dobrze podjeść. Z przyjemnością przyjmuje więc zaproszenia na wszelkie proszone obiady i kolacje, a w wolnych chwilach zasiada w jury konkursów kulinarnych.

Czytaj więcej