Inwazja wrocławskich krasnali

Urząd miasta chciał promować Wrocław za pomocą krasnali. Te małe skrzaty mają stać się naszą wizytówką, czymś niepowtarzalnym i od razu przywodzącym na myśl. Miasto postawiło ponad 30 figurek krasnali. Drugie tyle ustawiły przed swoimi budynkami prywatne firmy i instytucje. Nawet pomysłodawcy akcji stawiania krasnali nie znają dokładnej ich liczby. Pierwsze krasnale miasto ufundowało cztery lata temu. Ich popularność zaskoczyła wszystkich, a wiele firm uznało, że to dobry moment na podpięcie się pod inicjatywę miasta. Zaczęło przybywać figurek zamawianych przez prywatne spółki. Powód? Czysto marketingowy, a więc przyciągnięcie uwagi przechodniów, a następnie zachęcenie do skorzystania z usługi świadczonej przez firmę, przed którą dany krasnal został ustawiony. Pierwszy prywatny krasnal (znany jako Estepuś lub Pierożnik) zagościł na Kuźniczej 10 przy lokalu STP w październiku, skutecznie zwiększając liczbę klientów lokalu. Następny przywędrował Obieżysmak usadawiając się pod wrocławskim lokalem sieci Pizza Hut w 14. rocznicę jej powstania w Polsce. Swojego skrzata ma też Art Hotel. Najwięcej krasnali umieściło przed swoim sklepem EPI. Urszula Krawczyk, specjalistka ds. marketingu EPI, tłumaczy, że siedem krasnali przed wejściem nie tylko wpisuje się w ciekawą inicjatywę zapoczątkowaną przez miasto, lecz także jest dobrą promocją sklepu.

Krasnale przy siedzibach firm lub instytucji znajdziemy też w pobliżu: kina Helios, basenu przy Teatralnej, Uniwersytetu Wrocławskiego, Politechniki Wrocławskiej, budynku TVP3 i Teatru Współczesnego. Najnowszym jest ten przy siedzibie Dialogu w Rynku. Rosnąca moda na umieszczanie krasnali przed firmami niepokoi Biuro Promocji Miasta, urzędnicy odradzają tego typu działanie, bowiem na rynku skrzatów jest po prostu za dużo. Ale opinie wydawane przez Biuro nie są zobowiązujące. Jeśli jednak ktoś chce postawić krasnala na prywatnym terenie, to decyzja należy tylko do niego. Natomiast jeżeli krasnal miałby stanąć na chodniku przed firmą, to wniosek taki musi trafić do Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta. ZDiUM bierze pod uwagę opinię Biura Promocji Miasta oraz wydziału inżynierii miejskiej i na tej podstawie wydaje ostateczną decyzję. Krasnale to stworzenia miłe i z pewnością pożyteczne, o ile zajmują się tym, czym powinny, czyli zbieraniem okruszyn, zaplataniem koniom grzyw czy paleniem fajki. Ale to dopiero jedna strona medalu, bowiem część skrzatów, o czym również piszą klasycy, oddaje się jeszcze innej czynności… a mianowicie zajmuje się sikaniem w nocy do mleka, żeby się zsiadło… Czy to nie jest wystarczający powód by ograniczyć ich ilość w naszym mieście?