Codzienność przed obiektywem, czyli jak pokazać pierwiastek niezwykłości w każdym z nas [wywiad]

Magda Lasota i Sławek Okrzesik zwyciężyli w tegorocznym konkursie Blog Day. Otrzymali nagrodę publiczności za najpopularniejszy blog fot. Strop Studio

Co ma wspólnego triathlon z akwarystyką, jacy są motorniczy wrocławskich tramwajów i dlaczego ojcostwo jest tak szalenie ciekawe? Oddycham Wrocławiem to projekt fotograficzny, który przybliża nam mieszkańców Wrocławia i pokazuje ich różnorodność.

Magda i Sławek prowadzą we Wrocławiu studio fotograficzne Strop. Pewnego razu, robiąc sobie zdjęcia do wizytówek, wpadli na pomysł, by w podobnej formie sfotografować również innych i pokazać portrety ciekawych ludzi związanych z Wrocławiem. Tak narodził się pomysł, by zebrać portrety w jedno miejsce, pokazać historie bohaterów zdjęć oraz ich pasje w zdjęciach reportażowych. O projekcie Oddycham Wrocławiem rozmawiamy z dwójką fotografów, Magdaleną Lasotą i Sławomirem Okrzesikiem.

Krasnale.pl: Oddycham Wrocławiem to projekt, który przedstawia ludzi związanych z tym miastem. Na stronie piszecie, że szukacie ludzi ciekawych i interesujących. Co sprawia, że ktoś jest wart przedstawienia w projekcie?

Magdalena Lasota: Fotografujemy większość zgłaszających się do nas osób, rzadko zdarza się, że odmawiamy. Uważam, że z każdej osoby można wyciągnąć coś ciekawego i wartego pokazania.

Jest coś, na co zwracasz szczególną uwagę?

Magda: Z każdą osobą najpierw rozmawiam, żeby się lepiej poznać, jeszcze zanim przyjdzie do studia. Są osoby, które są niesamowicie wylewne. Był jeden mężczyzna, który zareklamował się na cztery strony a4 i napisał chyba wszystko, co mogłoby być ciekawe. Są jednak też osoby, które nie mówią o sobie zbyt wiele, zaczynają od przedstawienia się i dopisania…

Sławomir Okrzesik: … że jestem nieciekawy, nieciekawa. Nie wiem, czy to kwestia tego, że ludzie faktycznie uważają się za mało interesujących, czy dopiero chcą tę cechę w sobie znaleźć, może nie chcą się chwalić. Dobre w projekcie jest to, że nie ma rzeczy nieciekawych. Czasami nasza codzienność, do której przywykliśmy, może być dla nas mało interesująca, a dla ludzi z zewnątrz – szalenie ciekawa. Nagle okazuje się, że z Magdą widzimy te interesujące niuanse. Nie naciskamy, ale staramy się „popchnąć” daną osobę, żeby opowiedziała nam o swojej codzienności.

Magda: Pytanie, czy bycie ojcem jest ciekawe?

Sławek: Jest szalenie ciekawe.

Magda: Zauważyłam, że gdy na Oddycham Wrocławiem pojawiło się dwóch panów z dziećmi, to nagle sporo osób zaczynało swoje zgłoszenia od „oczywiście, rodzina jest dla mnie najważniejsza, ale chciałbym jednak…”.

Sławek: Dla mnie to jest świetne, że dla tych dwóch ojców, którzy pojawili się w projekcie, ich dzieci to dla nich cały świat. To jest autentyczne. Gdy przyszedł do nas Michał i zaczął opowiadać o córce, to mimo że nie znaliśmy go wcześniej, byliśmy pewni, że to jest właśnie to, o czym powinna być jego historia. Tomka z kolei, drugiego tatę na Oddycham Wrocławiem, znałem wcześniej i mogłem go obserwować. Wciąż mówi o swojej córce. Kolejne zgłoszenia często dotyczyły już tylko ładnych zdjęć rodzinnych, a to nie jest cel projektu, więc odmawialiśmy.

Czyli zdarza się, że odmawiacie.

Magda: Miałam kilka sytuacji, gdy odmówiłam. Jedną z nich była dziewczyna ze smutną rodzinną historią, bardzo mocna rzecz. Nie chciała jednak tego zdjęcia publikować, a projekt zakłada publikację. Z żalem musiałam odmówić.

Sławek: Nasze zdjęcia są oceniane jako dobre i niestety coraz częściej zdarza się tak, że ludzie zgłaszają się do projektu po to, by mieć profesjonalną fotografię na przykład na stronę firmową. Gdy pytamy o coś ciekawego, to pojawia się wyłącznie kwestia firmy bądź działalności. Wtedy też odmawiamy. Jest okazja, by trochę zmienić formułę szukania osób. Mamy już teraz gotowych ponad sto portretów – tryptyków, gotowych do opublikowania. Od początku projektu chcieliśmy również sami wybierać bohaterów zdjęć, których widzielibyśmy na stronie. I to niekoniecznie takich, którzy mają rozpoznawalne nazwisko czy medialną twarz. Na przykład: znasz człowieka, który rozpala latarnie na Ostrowie Tumskim?

Znam, chyba każdy we Wrocławiu zna. Ale osobiście nie.

Sławek: Właśnie! Wszyscy znamy jego sylwetkę, ale nie wiemy o nim nic więcej. Takich ludzi chcielibyśmy zapraszać. Póki co, mamy mnóstwo pracy i oczywiście nadal chcielibyśmy porozmawiać z każdym, kto się zgłosi, ale zdarza się, że nie wyrabiamy z terminami.

Magda: Mówimy o tym, że trzeba poczekać, że obróbka zdjęcia nie trwa chwilę. Tym bardziej, że robimy to w czasie wolnym.

Właśnie. Oddycham Wrocławiem to projekt oddolny, a wy na co dzień normalnie pracujecie. Jak godzicie jedno z drugim? Wasza doba musi być dłuższa, skoro na stronie projektu co chwilę pojawia się nowa osoba.

Magda: Nie śpimy (śmiech). A tak serio, realizujemy projekt kosztem czasu wolnego.

Sławek: Nie. Magda, bądźmy szczerzy. To jest obecnie pełnoprawna praca. Gdybyśmy zarabiali za nią pieniądze, to byłby to normalny etat i pewnie nie musielibyśmy robić nic innego. To nie jest projekt w wolnym czasie, tylko w każdym czasie, jaki mamy.

Magda: Okej. Śpimy czasami.

To może skupmy się teraz na pozytywach. Moją ulubioną postacią w waszym projekcie jest niezmiennie pan motorniczy.

Magda: Tak, Dawid jest świetny. Życzę każdemu spotkania go podczas jazdy tramwajem! Jest niesamowicie otwarty.

Pokazujecie, że ludzie potrafią cieszyć się codziennością i czerpać przyjemność ze swojej pracy, co wydaje się dość rzadkie.

Sławek: Tu muszę cię rozczarować: to wcale nie jest takie rzadkie. Mnóstwo ludzi, których poznaliśmy, uwielbia swoją pracę i jest ona dla nich bardzo istotna. Lubią o niej opowiadać, choć nie zawsze codzienność jest łatwa. Jednak gdy o niej opowiadają, to rozkwitają i widać w nich pasję.

A nie jest trochę tak, że z założenia zgłaszają się do was same aktywne osoby?

Magda: Na pewno zgłaszają się bardzo aktywni ludzie. Był moment, gdy w projekcie była przewaga kobiet, mężczyzn mniej. Musiałam zrobić w sieci „łapankę”, dzięki czemu proporcje się wyrównały. Chcielibyśmy jeszcze sfotografować starsze osoby, bo póki co jest przewaga młodych. Seniorzy raczej nie chcą się fotografować.

Sławek: A ja mam wrażenie, że jest jeszcze inny powód. Żyjemy jednak w trochę innym świecie i z łatwością przychodzi nam opowiadanie o sobie. Dzisiejsi seniorzy są bardziej skromni, to, czym się zajmują, jest tylko ich sprawą. Z drugiej strony, kiedyś nie fotografowało się w taki sposób, jak dziś. Fotografie powstawały tylko w sytuacjach rodzinnych. W ostatnich kilkunastu latach zaginęła tradycja fotografii warsztatowej, nie przychodziło się do zakładu fotograficznego, żeby zrobić sobie wspólne zdjęcie. Dziś na szczęście trochę się to odradza. Łatwiej jest jednak młodszym, którzy lubią się zdjęciem pochwalić i mają się gdzie nim pochwalić, choćby w mediach społecznościowych.

Macie swoje ulubione postaci z projektu?

Magda: Nie wiem, czy będę obiektywna. Każdą osobę, każdą historię przeżywam i trudno byłoby mi wskazać jedną szczególną postać.

Sławek: Mamy duży stosunek emocjonalny do każdego.

A kto zapadł wam najbardziej w pamięć?

Magda: Chyba osoby, które fotografowaliśmy na początku, gdy projekt startował. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, jak się sprawa potoczy.

Sławek: Gdybym miał kogoś wymienić, to na pewno rzucają się w oczy osoby bardzo otwarte. Na przykład Michał. Powiedział, że jest nieciekawy, ale lubi piwo, więc pozował z piwem… Swoją drogą, świetny człowiek.

Magda: Takie trio: Michał z piwem, Kuba, który jest joginem oraz Marcin z Idiotek Accesories.

Sławek: Asia z Czajowni, Małgosia, która jeździ starymi samochodami wyścigowymi, Sebastian od rekonstrukcji, który jest rybakiem. Zajmuje się rekonstrukcją historyczną, szyje sobie sieć i jest kompletnie oddany temu zajęciu. Ma tatuaże z rybami, a gdy poszliśmy w teren na zdjęcia reportażowe i Sebastian zanurzył w wodzie harpun i wąchając go oceniał, czy woda jest zdrowa, aby można było do niej wejść, to już wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z prawdziwym świrem. Świetny człowiek i świetne zdjęcie.

To dla was też dobra lekcja. Poznajecie totalnie różne światy.

Magda: Tak, chociaż mam wrażenie, że kręcimy się ostatnio w jednym środowisku.

Sławek: Są rzeczy, którymi ludzie się zajmują, bo są modne. Taką rzeczą jest sport. Bieganie! Moglibyśmy mieć każdą ilość biegaczy, ile tylko byśmy chcieli! Bardzo chętnie się zgłaszają. Mamy grupę triathlonową, wspaniali ludzie, ale ile można triathlonistów sfotografować? Trzech: tego, który biega, drugiego, który pływa i trzeciego na rowerze.

Magda: Przyszła do nas jedna triathlonistka i zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że jest prezesem związku akwarystycznego, że wie wszystko o rybach. Nagle się okazuje, że nie tylko triathlon jest w jej życiu.

Prowadzicie projekt od maja, przez wasze studio przewinęło się ponad sto osób. Jaki obraz mieszkańca Wrocławia, bądź osoby związanej z tym miastem, wyłania się z waszych obserwacji?

Sławek: Większość ludzi ma swoje hobby, konika, mają na punkcie swojej pasji lub pracy świra.

Magda: Chcielibyśmy sfotografować kogoś bez hobby, ale wiadomo, że takim osobom może być ciężej. Mogą się nie czuć ciekawi. A to nie tak, bo była w studio dziewczyna, która powiedziała, że dopiero układa sobie życie i jest na etapie poszukiwania swoich zainteresowań. Sfotografowałam ją z białą kartką. Tak po prostu.

Kiedy projekt się skończy?

Sławek: Jak się pozabijamy z Magdą.

Magda: W przyszłym roku? Jak zaczynaliśmy projekt, to planowaliśmy go na rok. Ale zobaczymy, jeśli będzie się rozwijał w dobrą stronę, jeśli będziemy poznawać kolejnych ciekawych ludzi, to pewnie Oddycham Wrocławiem będzie szło do przodu.

Sławek: Zawsze mieliśmy wrażenie, że projekt skończy się naturalnie.

Magda: Niemożliwe, jest ponad 600 tysięcy mieszkańców Wrocławia.

Sławek: To jak się skończy formuła. Jeśli uznamy, że już powiedzieliśmy wszystko to, co chcieliśmy powiedzieć. W pozytywny sposób chcemy pokazać ludzi, którzy tak jak i my są świrami. Projekt ma pokazać, że fajnie jest spotkać we Wrocławiu drugą osobę i z nią porozmawiać.

Rozmawiała Beata Ratuszniak