Blog Krasnala Życzliwka – odcinek 5

Gdy tylko z ludzkiego świata napłynęły do nas wieści o prawdopodobnej powodzi, Papa Krasnal natychmiast zarządził wielką mobilizację i stan alarmowy w całym Mieście Krasnali. Wszyscy, jak jeden mąż, rozpoczęliśmy przygotowania do walki z wodą. Przez kilka dni trwało mozolne napełnianie worków z piaskiem i zatykanie nimi wszelkich korytarzy, którymi mogła wedrzeć się do naszego miasta ta niedobra rzeka! Zostawiliśmy sobie tylko jeden wąziutki przesmyk, którym mogliśmy przemieszczać się do naziemnego Wrocławia. Bo przecież nie mogliśmy zostawić w potrzebie naszym ludzkich przyjaciół!Jak już uporaliśmy się z dokładnym zabezpieczeniem Miasta Krasnali, co trzeba przyznać poszło nam dość sprawnie dzięki współpracy wszystkich skrzatów i koordynacji działań przez Papę Krasnala, gremialnie ruszyliśmy do Wrocławia. Podzieliliśmy się na grupy bojowe, największa z nich udała się rzecz jasna na najbardziej zagrożony Kozanów, część krasnali zajęła się umacnianiem wałów na Osobowicach, spora grupka pomagała ludziom na Bartoszowicach, a pozostali (krasnoludkowy oddział szybkiego reagowania pod wodzą Gasiorka) nasłuchiwali najnowszych wieści i błyskawicznie przemieszczali się w miejsca, gdzie w danym momencie potrzebna była pomoc.

Teraz sytuacja powoli wraca do normy. Pracz Odrzański na bieżąco informuje nas o poziomie wody w rzece i ten z dnia na dzień jest na szczęście coraz niższy. Ale nie myślcie sobie, że teraz odpoczywamy sobie leżąc do góry brzuchami. Co to, to nie! Cały czas pomagamy ludziom w walce ze skutkami powodzi, sprzątamy, usuwamy resztki wody z piwnic i staramy się sprawić by Wrocław znów mógł zabłysnąć pełnym blaskiem!

PS. Przypominam wszystkim łakomczuchom, że już 4 czerwca na wrocławskim Rynku będzie można skosztować najlepszych potraw z całej Europy! Druga edycja festiwalu kulinarnego „Europa na widelcu” nadchodzi! Obieżysmak już się nie może doczekać i cały czas marudzi, że mu w brzuchu burczy…