Bajka o krasnalu Prezentusiu i zagubionym worku prezentów

prezentuś1Miłośnicy krasnali i Wrocławia zapewne wiedzą, że co roku, wraz z Jarmarkiem Bożonarodzeniowym, do grona wrocławskich krasnali dołącza Prezentuś. Jak to się dzieje, że Prezentuś pojawia się i znika? Tego dowiecie się z naszej historii.

– Dzień dobry, chciałbym zamówić sanie zaprzęgnięte w renifery, na 18 listopada – powiedział Prezentuś do mikrofonu słuchawki budki telefonicznej.

Kobiecy głos po drugiej stronie kabla westchnął głęboko i zakrzyknął raźnie – Krysia! Pani Kierowniczko! Znów ktoś podszywa się pod Mikołaja i chce zamówić renifery na krzywy… – Honarata! Opanuj się, nie przy klientach. Daj mi go do telefonu – odpowiedziała kierowniczka.

– Z tej strony Krystyna, kierowniczka Wydziału do spraw Zarządzania Elfami, w czym mogę pomóc?

– Krystyna? Witaj! Z tej strony krasnal Prezentuś. Dzwonię, jak co roku, by zamówić reniferową taksówkę do Wrocławia. Jarmark już stoi, muszę się tam jakoś przedostać. Możecie przyjąć moje zamówienie?

– Niestety nie, Prezentusiu. W tym roku obsługujemy tylko elfy. A w dodatku, wszystkie renifery już wyszły. Wiozą Mikołaja. Wiesz, w tym roku musieliśmy dać mu ich jeszcze więcej, bo Mikołaj znów utył przez wakacje i stara brygada nie uciągnęłaby go – wyszeptała pani Krysia.

– Teraz mi o tym mówicie?! Przecież ja też mam worek prezentów do przewiezienia. Jak ja dostanę się do Wrocławia? – zmartwił się krasnal.

– Nie wiem, może zamów sobie nocny lot samolotem? Powinno ci się udać przemknąć niezauważonym wśród ludzi. Tylko wiesz, jak dotrzesz na miejsce to ani słowa nikomu o tym, że Mikołaj przytył. Bardzo nie lubi, jak mu się wylicza ciasteczka z mlekiem – zachichotała pani Krysia i odłożyła słuchawkę telefonu.

Prezentuś naciągnął mocniej czapkę na uszy, rozczesał palcami brodę, wrzucił do worka ostatnie prezenty, zarzucił je na plecy i wyruszył w kierunku lotniska. Pod osłoną nocy czatował na ogromnym placu na odpowiednią maszynę. W godzinę po północy doczekał się bezpośredniego samolotu do Wrocławia. Prezentuś wrzucił swój worek z prezentami do luku bagażowego, a sam ukrył się za drzwiami, czekając aż obsługa lotniska zapakuje na pokład wszystkie torby i walizki podróżnych. Po kilku minutach pomieszczenie wypełniło się setkami kolorowych toreb. Strapiony Prezentuś długo zastanawiał się jak przemknąć przez od odprawę, po wylądowaniu we Wrocławiu. W końcu wymyślił, że najlepiej będzie, gdy do najbardziej charakterystycznych walizek i toreb podróżnych powrzuca własne prezenty, które dźwigał dotąd w worku. „Tak ukryte z pewnością przejdą przez odprawę, a po niej po prostu szybko je odnajdę i wyciągnę, zanim bagaże trafią do właścicieli!” – pomyślał zadowolony i przystąpił do upychania swoich pakunków do walizki w z zebrę, torby w kropki i różowego plecaka z Hello Kitty.

Zadowolony z siebie Prezentuś wysiadł na lotnisku we Wrocławiu wesoło podśpiewując: „Lalala… Prezenuś is coming to town…”. Wtem nagle oślepiły go światła latarek, a do jego uszu dobiegło szczekanie psów. Prezentusia przeszedł dreszcz przerażenia – „To ludzie! Zaraz mnie nakryją! Kryj się kto może!” – powiedział sobie w duchu i dał susa w krzaki. Niestety Prezentuś spędził w ukryciu zbyt wiele czasu. Gdy zagrożenie w postaci ochrony lotniska oddaliło się na tyle, że mógł wrócić do hali przylotów i odszukać swój ukryty w walizkach bagaż, czasu zostało bardzo niewiele.

– Dobrze, jak to było… – uspokajał się w myślach – plecak w zeberkę, walizka w kropki… nie, coś nie tak… no gdzie te bagaże?! O, jest! Torba w kropki! – Prezentuś dopadł bagażu i szybko wyjął z niego prezenty, które w nim ukrył. Udało mu się znaleźć również różowy plecak z Hello Kitty, ale niestety walizkę w zeberkę musiał zabrać przed nim właściciel…

W ten sposób Prezentuś odzyskał większość prezentów, które przywiózł do Wrocławia. Niemniej, jego poszukiwania walizki w zeberkę i ukrytych w niej pakunków, ciągle trwają. Trzymajmy kciuki, by Prezentuś zdążył odnaleźć je do gwiazdki, by każde dziecko otrzymało to, czego przez cały rok pragnęło.